
Albo… Być może policja wcale nie jest właściwą instancją, w tej zabitej dechami dziurze pewnie nawet nie mają posterunku. Ale może się przecież skontaktować z dziennikarzami. Telefon chyba działa, są przecież kable.
Och, a więc on dostarczy im sensacji! Gazety, radio i telewizja przyjmą niesamowitą wiadomość z otwartymi ramionami.
Może ją drogo sprzedać, i to nie jednemu. Dostanie mnóstwo pieniędzy!
Przyspieszył kroku. Nagle zatęsknił za towarzystwem ludzi. Tu w każdym razie zostać nie mógł, zrobiło się zbyt nieprzyjemnie.
Ze strachu ciarki przebiegły mu po plecach.
Marco, Indra i Ram o niezwykłym wydarzeniu dowiedzieli się z telewizji.
Na terenie przygranicznym między Arizoną a Meksykiem znaleziono ciężko ranną istotę, przypominającą kosmitę, oczywiście o ile tacy istnieją.
Jedno spojrzenie wystarczyło im, by się porozumieć, i natychmiast skierowali w tamtą stronę swoją gondolę, wyciskając z niej największą możliwą prędkość.
Nie mieli wcale tak daleko. Gdy zniknęła grupa Móriego, jej rejon przejęła ta właśnie trójka bezrobotnych. Teraz znajdowała się na obszarze archipelagu karaibskiego, nieprzerwanie prowadząc poszukiwania zaginionych i jednocześnie spryskując teren życiodajnym eliksirem.
Podczas całej podróży nie odzywali się do siebie ani słowem. Wszyscy troje wszak usłyszeli, że ten, którego znaleziono, był bardzo ciężko ranny.
Jak ciężko? Czy żył jeszcze?
I czy był to któryś z ich przyjaciół? Czy też może ktoś zupełnie inny, ani trochę z nimi nie związany? Podobno poza ubraniem, które miał na sobie, nie znaleziono przy nim nic, co pomogłoby go zidentyfikować.
