
To się jakby nie zgadzało, bo przecież przyjaciele wyposażeni zostali w całe mnóstwo specjalnych urządzeń. Już sam aparacik umożliwiający rozumienie obcych języków stanowił szczegół, o którym przekaz telewizyjny z pewnością by wspomniał.
Ustalili, że Ram nie powinien się pokazywać, przynajmniej na razie, gdyż jego obecność mogła wywołać zbyt wielki szok wśród wzburzonych mieszkańców osady i wymagałaby mnóstwa długich i zupełnie zbędnych w tej jakże trudnej sytuacji wyjaśnień.
Marco i Indra przez pewien czas zmuszeni będą radzić sobie bez niego, Ram zaś zostanie w gondoli, którą postanowili dobrze ukryć.
Trochę czasu zabrało im odnalezienie miejsca, w którym odkryto dziwną istotę, gdyż na ten temat media udzieliły naprawdę skąpych informacji. Na dodatek okazało się, że nadzór nad tajemniczym stworzeniem przejęło wojsko.
Jak zwykle.
A to oznaczało niemożność prowadzenia dalszych działań.
– Do diabła! – mruknęła pod nosem Indra. Zaraz jednak zaproponowała oficerom i stojącym na warcie żołnierzom po kieliszku wódki. Doprawionej, rzecz jasna, wywarem Madragów.
Eliksir, pomimo iż rozprowadzony w alkoholu, odniósł natychmiast fantastyczny skutek. Panowie w mundurach w jednej chwili złagodnieli i wręcz nie mieściło im się w głowach, jak można tym miłym gościom nie pozwolić zerknąć na pozaziemskiego przybysza.
Wpuszczono ich do wielkiego, chłodnego laboratorium.
Cenne znalezisko leżało rozciągnięte w przypominającym trumnę szklanym pojemniku. Indrze przyszło do głowy dość absurdalne porównanie, że wygląda trochę tak jak Śpiąca Królewna, zanim książę zbudził ją pocałunkiem.
Nie musieli długo się przyglądać rzekomemu gościowi z Kosmosu.
– A więc tak jak przypuszczaliśmy – westchnął Marco. – Ale gdzie jest tamtych dwoje?
3
Móri długo siedział skulony w ciasnym pomieszczeniu. Czuł, jak od potu włosy i ubranie lepią mu się do ciała. Berengaria na całe szczęście zasnęła, dzięki temu przynajmniej na jakiś czas ma spokój. Biedna dziewczyna! Armas leżał jak przedtem, nieprzytomny, a Móri nie mógł nic dla niego zrobić. Dookoła panowała ciemność jak w grobie.
