
Odbarwienia i blizny na jej ciele zdradzały, że podobnie jak on przeszła wiele chorób wywołanych czynnikami zewnętrznymi, gdyż otaczające ich środowisko nie nadawało się już do życia, mimo to nie zmieniła się zbytnio od ich pierwszej wspólnej nocy. I dla niego nadal była piękna. Gdy w końcu wyszła ze skafandra, ochoczo zbliżył się ku niej.
Jakiś czas później zjedli przygotowane przez Keet dania, podane jak najwykwintniej, z przyprawami mającymi zagłuszyć nijaki smak standardowych racji żywnościowych z przetwornika. Ponieważ jednak szef programu zapowiedział, że mają dla siebie tylko trzy dni, woleli nie marnować czasu na jedzenie. Starali się przy tym nie rozmawiać o pracy, ale wyczerpanie sprawiało niekiedy, że temat ten sam powracał.
— Nie żebym narzekała, ale po takich trzech dniach nie będzie z nas zbyt wiele pożytku — zauważyła Keet. — Lekarze nie będą zadowoleni.
— Nie zrobi im to różnicy — pocieszył ją Jasam. — Nie zrozumiałaś, o co im chodziło podczas ostatniej odprawy? Operacja wszczepienia w kokon, zwłaszcza ten najnowszy, eksperymentalny, jest długa i nieprzyjemna. Pacjenci powinni być więc świadomi, wypoczęci i współpracujący. I wypoczęci będziemy, przynajmniej fizycznie.
Już teraz przytulali się z całych sił, ale Keet spróbowała jeszcze bardziej zbliżyć się do Jasama.
— Tak się robi dzieci — powiedziała cicho.
— Nie w naszym przypadku — rzucił Jasam, ale zaraz spróbował złagodzić wydźwięk tej uwagi: — Gdybyśmy oboje byli zdrowi i płodni, nigdy nie otrzymalibyśmy zgody na udział w programie. O misji „Kokon 3” nie wspominając.
