— Bez wątpienia — odrzekł mu kapral gwiezdny Pah-Chi-Luh, cały czas, jak widzisz, zachowując spokój. — Ale publiczne rozsiewanie obrazów uznanych za pornografię to sprawa jeszcze poważniejsza. Jako zbrodnię traktuje się je na równi z…

— Jaką pornografię!?

Mój zastępca mówi, że patrzył przez dłuższy czas na L’payra przez przezroczystą ścianę celi, dziwiąc się tupetowi tej kreatury. Ale mimo wszystko zaczął odczuwać pewien niepokój. Nigdy dotąd nie widział takiej pewności siebie w obliczu niewątpliwych dowodów przestępstwa.

— Dobrze wiesz, jaką pornografię. Masz — sam zobacz. To tylko jeden egzemplarz spośród dwudziestu tysięcy rozsprzedanych po całych Stanach Ameryki Północnej ze szczególnym przeznaczeniem dla ludzkiej młodzieży.

Zdematerializował podręcznik do biologii i posłał go więźniowi przez ścianę. L’payr rzucił okiem na zdjęcia.

— Kiepskie reprodukcje — skomentował. — Ci ludzie pod wieloma względami muszą się jeszcze długo uczyć. Chociaż pod względem technicznym wykazują przedwczesną dojrzałość. Ale po co mi to pokazujesz? Chyba nie myślisz, że ja mam coś z tym wspólnego?

Pah-Chi-Luh mówi, że Gtetanin wyglądał na szczerze zdumionego, choć nadal odpowiadał cierpliwie, jak gdyby chciał coś zrozumieć z histerycznego bełkotu zidiocialego dziecka.

— Czy zaprzeczasz temu?

— A co tu, na Wszechświat, jest do zaprzeczania? Niech spojrzę. — Otworzył książkę na stronie tytułowej. — Zdaje się, że jest to Wprowadzenie do biologii autorstwa niejakiego Osborne’a Blatcha i niejakiego Nikodema P. Smitha. Chyba nie bierzecie mnie ani za Blatcha, ani tym bardziej za Smitha, prawda? Nazywam się L’payr, nie Osborne L’payr ani nie Nikodem P. L’payr. Zwyczajnie, po prostu, po staremu L’payr. Ni mniej, ni więcej. Pochodzę z Gtet, która jest szóstą planetą…



15 из 25