Czy chciałby pan niektórych posłuchać? Zdaje się, że mam jedną czy dwie recenzje w kieszeni. Niech sprawdzę. O, jest, przypadkiem zdarzyło się, że nawet mam całkiem sporo tych wycinków. Proszę, proszę! Nie wiedziałem, że tyle ich wziąłem. Oto, co mam do powiedzenia „Gazetka Licealistów Stanów Południowych”: „Istotne i warte odnotowania osiągnięcie. Długo będzie się o tym pamiętać w kronikach naukowych. Autorzy mogą się czuć…”

Dopiero wtedy kapral Pah-Chi-Luh wysłał do mnie pełen rozpaczy telefonogram.

Na szczęście byłem już wolny i mogłem poświęcić tej sprawie całą swoją uwagę. Problem kontaktów Arabii Saudyjskiej z Ganimedesem minął punkt krytyczny. A gdyby tak nie minął?…

Wypróbowawszy wszelkie sposoby odwrócenia uwagi mistyka od telepatii, włącznie z tajnymi agentami przebranymi za tancerki brzucha, w końcu zdołaliśmy wciągnąć go do burzliwej dysputy teologicznej na temat właściwej natury i konsekwencji moralnych jego cudów. Wybitni maho-metańscy przywódcy religijni stanęli po obu stronach i zarzucili się nawzajem cytatami z Koranu i późniejszych ksiąg sunnickich. Mistyk dał się nabrać i tak go zajęła ta kłótnia, że przestał myśleć o swoich pierwotnych celach, przez co nieodwołalnie zerwał kontakt telepatyczny z Ganimedesem.

Przez jakiś czas problem istniał na tym księżycu — wyglądało na to, że owe bezcielesne stworzenia mogą dojść do rozwiązania bliskiego prawdzie. Na szczęście dla nas całą sprawę potraktowano jako zjawisko religijne i gdy tylko łączność telepatyczna została zerwana, istota rozmawiająca z człowiekiem i zyskująca przez to wielki szacunek, została całkowicie zdyskredytowana. Ogólnie sądzono, że zmyślił sobie to wszystko złośliwie i na przekór bardziej uduchowionym przedstawicielom swej rasy, aby posiać wśród nich sceptycyzm. Sąd kościelny nakazał, aby nieszczęsnego telepatę żywcem wcielić.



20 из 25