
– Miła niespodzianka na pewno jej nie zaszkodzi – odpowiedział Jake.
Chłopcy roześmiali się i poszli w kierunku drzwi szkoły. Jake znów ruszył, tym razem do liceum. Rutynowy patrol zawsze przebiegał tak samo, jednak policjant za każdym razem nie mógł się nadziwić, jak wysoka i dojrzała jest młodzież. To znaczy chłopcy wysocy, a dziewczęta dojrzałe.
Gdy ostatni młodzieniec zniknął w niskim, nowoczesnym budynku szkoły, Jake poczuł przypływ adrenaliny. Nadeszła pora wyższej uczelni.
Sarah.
Choć wiedział, że szansa dojrzenia dziewczyny w tłumie jest znikoma, nie mógł powstrzymać myśli kłębiących się w głowie.
Co przyciąga do siebie dwoje obcych ludzi? Prowadząc wóz wzdłuż ogrodzenia, z nadzieją wypatrywał uważnie Sarah.
Jest piękna, myślał, ale to nie wszystko. Znałem wiele pięknych kobiet, niektóre całkiem nieźle; przy żadnej z nich nie czułem jednak tego, co teraz.
Na pewno nie chodzi tu tylko o atrakcyjność fizyczną, uznał. Musi być coś jeszcze.
Jest inteligentna, to widać na pierwszy rzut oka.
Ma nieco cierpkie poczucie humoru. Jack cenił poczucie humoru nie mniej niż inteligencję.
Umie gotować.
Choć Jake cenił umiejętności kulinarne, nie uważał nigdy, że kobieta musi koniecznie je posiadać. Co do kuchni, wierzył przede wszystkim we własny talent.
Sarah… Sarah jest po prostu miła. Miło jest być obok niej, miło z nią rozmawiać, miło – podpowiadał mu to instynkt – byłoby kochać się z nią.
Biorąc to wszystko pod uwagę, uznał, że na korzyść Sarah przemawia bardzo wiele.
Uporawszy się z myślami, zerknął na zegarek i radośnie się uśmiechnął. Zręcznie zawrócił samochód. Minął uczelnię i ruszył w kierunku małego baru z hamburgerami.
Jeszcze pięć minut do przerwy w zajęciach.
Pięć minut do czasu ujrzenia Sarah.
Nie mógł się już doczekać.
Podekscytowany, zatrzymał samochód o centymetr od krawężnika, naprzeciw baru noszącego zabawną nazwę „Złota Kopystka". W tej samej chwili zobaczył, że Sarah przechodzi przez ulicę. W niedozwolonym miejscu.
