Nie, odrzuciła tę myśl. Nie może zaufać ani jemu, ani żadnemu innemu policjantowi, prokuratorowi, czy sędziemu. To zbyt niebezpieczne. Chodzi przecież o życie. Życie innych, a może i jej własne.

„Milczenie jest złotem, panno Cummings". Echo słów studenta zabrzmiało ostrzegawczo w głowie Sarah. Zadrżała i nie miało to związku z chłodem początku października. Nie. Nie może nikomu o tym powiedzieć, zwłaszcza Jake'owi Wolfe'owi. To nie byłoby właściwym rozwiązaniem. Tak naprawdę, właściwego rozwiązania w ogóle nie ma. Nie ma ratunku.

Nastrój przygnębienia nie opuścił jej, gdy weszła do mieszkania, rzuciła rzeczy na krzesło i ruszyła do malutkiej kuchni. Przedtem była zbyt zdenerwowana, żeby myśleć o jedzeniu, teraz jednak głód, mimo nękającej ją troski, dał o sobie znać ze zdwojoną siłą. Przygotowała zapiekankę z makaronu, sera i brokułów. Wstawiła ją do piecyka, nastawiła minutnik i włożyła do lodówki butelkę białego wina. Potem wzięła gorącą kąpiel. Ciepła, rozleniwiająca woda była jak kojący balsam na zmęczone ciało. Sarah poczuła się lepiej. Gdy wychodziła z wanny, zabrzęczał minutnik piecyka, a jednocześnie… dzwonek do drzwi.

Kto to może być? Klnąc pod nosem na gości przychodzących nie w porę, narzuciła szlafrok na nagie, mokre ciało. Idąc do drzwi mocno zawiązała pasek. Znów usłyszała dzwonek.

– Kto tam? – zawołała, sięgając ręką do klamki.

– Jake Wolfe. – Głos tłumiły drzwi, jednak niezaprzeczalnie należał właśnie do niego.

Ręka Sarah zawisła w powietrzu o centymetr od klamki. Serce na moment przestało bić, a potem podjęło pracę w zdwojonym tempie. Poczuła suchość w gardle, dłonie jej zwilgotniały. Nie mogła zebrać myśli.

– Pani Cummings?

– Tak? – wykrztusiła.

– Czy otworzy pani drzwi?

Otworzę? Zerknęła na cieniusieńki materiał okrywający jej nagość. Nie ma mowy.



6 из 99