
Zawsze atakuje z prawej strony, myślał Mandel. Wszyscy mówią, że atakuje tylko z prawej. Nie wiadomo dlaczego. I nie wiadomo, dlaczego w ogóle atakuje. Jakby przez ostatni milion lat niczym innym się nie zajmowała, tylko atakowaniem z prawej strony ludzi, którzy nieostrożnie oddalili się od Bazy na piechotę. To jasne, dlaczego się oddalili. I można sobie wyobrazić, dlaczego nocą. Ale dlaczego na ludzi i dlaczego z prawej strony? Czyżby na Marsie były kiedyś dwunożne stworzenia, które łatwo dostać z prawej strony albo nie da się atakować z lewej? W takim razie gdzie one się podziały? Przez pięć lat kolonizacji Marsa nie spotkaliśmy zwierząt większych od mimikrodonów. Nawet ona pojawiła się dopiero dwa miesiące temu. Przez dwa miesiące osiem napaści. I nikt jej porządnie nie obejrzał, bo atakuje tylko nocą. Ciekawe, czym jest. Chlebnikow miał rozerwane prawe płuco, trzeba było wstawiać sztuczne, i złamane dwa żebra. Sądząc po ranie, ona ma niezwykle skomplikowany aparat gębowy. Przynajmniej osiem szczęk z tnącymi blaszkami, ostrymi jak brzytwa. Chlebnikow pamięta tylko długie lśniące ciało, pokryte odrażającymi włosami. Skoczyła na niego zza wydmy, z odległości trzydziestu metrów… Mandel rozejrzał się szybko. Mało brakowało, żebyśmy teraz szli we dwóch… — pomyślał. Ciekawe, czy Nowago umie strzelać? Na pewno umie, pracował w tajdze z geologami. Dobrze wymyślone z tą wirówką. Siedem, osiem godzin normalnego ciążenia zupełnie chłopcu wystarczy. Zresztą, dlaczego chłopcu? A może to będzie dziewczynka? Byłoby nieźle, dziewczynki lepiej znoszą odchylenia od normy…
