Opanasienko cały czas myślał, że tak dłużej być nie może. Niezależnie od tego, czy Morgan zabił tą gadzinę, czy nie, pojutrze trzeba pójść do Bazy i zorganizować obławę. Na wszystkich crawlerach i łazikach, z bronią, dynamitem i rakietami… Uśmiechnął się, bo przyszedł mu do głowy argument dla swarliwego Iwanienki. Powie mu: „Na Marsie pojawiły się dzieci, pora oczyścić planetę z wszelkiej gadziny”.

Co za noc, pomyślał Nowago. Nie gorsza od tych, kiedy błądziłem po tajdze. A przecież to, co najważniejsze, jeszcze się nie zaczęło i nie skończy się wcześniej niż o piątej rano. O piątej, no, może o szóstej chłopak już będzie krzyczał na całą planetę. Żeby tylko Mandel nie zawiódł. Na pewno nie zawiedzie. Tatuś Mark Sławin może być spokojny. Za kilka miesięcy cała baza będzie nosić chłopaka na rękach i powtarzać: „A kto to taki malutki? Kto taki pulchniutki?” Trzeba tylko bardzo dokładnie przemyśleć sprawę z wirówką. A w ogóle, to najwyższa pora ściągnąć z Ziemi dobrego pediatrę. Szkoda, że następny statek będzie dopiero za rok.

Nowago nie miał wątpliwości, że urodzi się właśnie chłopak.

Bardzo lubił chłopców, których można nosić na rękach, od czasu do czasu pytając: „A kto to taki malutki?”

Prawie tacy sami

Za chwilę mieli ich wezwać. Siedzieli na korytarzu, na parapecie przed drzwiami. Sierioża Kondratiew machał nogami, a Panin wykręcał krótką szyję, patrząc przez okno na park, gdzie na boisku do siatkówki skakały dziewczyny z wydziału zdalnego sterowania.

Sierioża Kondratiew podsunął pod siebie dłonie i patrzył na drzwi, na błyszczącą czarną tabliczkę z napisem: „Wielka wirówka”. Wyższa Szkoła Kosmogacji składa się z czterech wydziałów; trzy z nich mają sale treningowe opatrzone tabliczkami z takim napisem. Zawsze się człowiek denerwuje, jak go mają wezwać do Wielkiej Wirówki. Panin na przykład gapi się na dziewczyny wyłącznie po to, żeby nie dać po sobie poznać, że się denerwuje. A Panin ma przecież najzwyklejszy trening.



15 из 281