Kondratiew zacisnął zęby.

— Posłuchaj — powiedział. — Bykow odciągnął „Tachmasib” od Jowisza dopiero na dwunastokrotnym przeciążeniu. A może o tym nie wiesz?

— Wiem.

— A Jusupow zginął dlatego, że nie wytrzymał ośmiokrotnego. To też wiesz?

— Jusupow to nawigator-badacz — rzekł Panin. — Nie ma się co z nami równać. A Bykow nigdy nie trenował przeciążeń.

— Jesteś pewien? — spytał zjadliwie Kondratiew.

— No, może i trenował, ale nie do przepukliny, jak ty, sportsmenie.

— Borka, ty naprawdę uważasz mnie za sportowca?

Panin popatrzył na niego zakłopotany.

— Widzisz — zaczął — ja nie mówię, że to źle… Na pewno przyda się w Przestrzeni.

— Dobra. Chodźmy do parku. Rozprostujemy kości.

Szli korytarzem. Panin, nie przestając masować worków pod oczami, zaglądał w każde okno.

— A dziewczyny ciągle grają — powiedział. Zatrzymał się przy oknie i wyciągnął szyję. — Aha… To ona!

— Jaka ona? — spytał Kondratiew.

— Nie wiem — odparł Panin.

— Niemożliwe.

— To znaczy, tańczyłem z nią przedwczoraj. Ale jak ma na imię, to nie wiem.

Sierioża też spojrzał w okno.

— O, widzisz? — powiedział Panin. — Ta z zabandażowanym kolanem.

Sierioża zobaczył dziewczynę z bandażem na nodze.

— Widzę — powiedział. — Chodźmy.

— Bardzo fajna dziewczyna — zachwalał Panin. — Bardzo. I mądra.

— Chodźmy, chodźmy — Kondratiew wziął Panina pod łokieć i pociągnął za sobą.

— Dokąd się tak spieszysz? — zdumiał się Panin.

Minęli puste audytoria i zajrzeli do symulatora. Był wyposażony, jak sterownia prawdziwego statku fotonowego, tylko nad pulpitem sterowniczym zamiast ekranu miał wmontowany wielki biały sześcian maszyny stochastycznej. Po włączeniu maszyna losowo przydzielała zadanie kosmogacyjne, a kursant miał opracować system komend sterowania, optymalnych do określonego zadania.



22 из 281