
Uniesione dłonie Enge wstrzymały jej słowa; było to polecenie wymagające natychmiastowego posłuszeństwa.
— Nie mów o tym teraz. Niedługo, już niedługo, objawię ci to wszystko, co zostało mi objawione dzisiaj. Tajemnicą naszego istnienia jest Osiem Zasad Ugunenapsy. Odkryłybyśmy ją, gdybyśmy przyjrzały się im uważniej.
— Przyglądałam się, Enge, i nie odkryłam.
Czy w jej słowach nie było lekkiego kontrolera odrzucenia, nawet wzgardy? Enge postanowiła nie zwracać na to uwagi. Nie nadeszła jeszcze pora konfrontacji.
— Będziesz pracować dla miasta zgodnie z poleceniami Ambalasei, tak samo jak ja i wszystkie nasze siostry. Nasze problemy zostaną rozwiązane już bardzo szybko. Możesz iść.
Enge patrzyła na wąskie oddalające się plecy i nie po raz pierwszy odczuła brzemię swych wierzeń oraz zrozumiała wolność eistai. Ta szybko rozwiązałaby ten problem poprzez nakazanie tej Yilanè, by umarła.
Pełna życia Far‹ szła pod drzewami.
Również pod drzewami, lecz na drugim brzegu oceanu, w Entoban*, szła ciężko Vaintè. Często przystawała, jej ślady w mule były równie chaotyczne i przypadkowe, jak jej myśli.
Czasami, zaraz po przebudzeniu, widziała wyraźnie całe swe położenie. Odrzucona, zagubiona wędruje niegościnnym wybrzeżem. Początkowo wspierał ją gniew, w nim rzucała groźby zdradzieckiej Lanefenuu odpływającej bezpiecznie w uruketo. Przepełniała ją nienawiść do eistai, której zawdzięcza to wszystko. Wrzeszczała z wściekłości, aż rozbolało ją gardło, osłabły kończyny, a na ustach wystąpiła piana.
Nic jej to nie dało. Gdyby w pobliżu znalazły się jakieś groźne zwierzęta, zostałaby zabita i pożarta w tej chwili szaleństwa. Nie było ich jednak. Za błotnistą plażą zaczynały się pełne zgnilizny bagna i lotne piaski. Wśród drzew latały ptaki, w mule pełzały jakieś stworzenia, nic godnego uwagi. Wściekłość pierwszego dnia wywołała u niej pragnienie, które zaspokoiła mętną wodą z moczarów. Coś w tej wodzie sprawiło, że chorowała i traciła resztkę sił wymiotując. Potem znalazła bijące między drzewami źródło. Potoczek czystej wody spływał przez muł do morza, odtąd piła tylko z niego.
