
Zawlókł martwe ciała przez trzciny i płyciznę aż do głębszej części jeziora. Unosiły się na powierzchni, barwiąc wodę na różowo. Niedobrze. Niezadowolony wrócił na brzegi i przejrzał pakunki. Zawierały świeżo zdarte futra i kilka innych rzeczy, lecz głównie pęcherze z mięsem. Nożem przeciął ich twarde pokrywy i rzucił mięso daleko w jezioro; tym zajmą się ryby. Potem napełnił pęcherze żwirem i kamykami. Było to ciężkie, nieprzyjemne zajęcie, ale w końcu miał je za sobą. Przygotowane pakunki przywiązał do ciał, popchnął je na głębszą wodę i zatopił. Owady i deszcze poradzą sobie ze śladami krwi na ziemi. Jeśli nawet poszukujący tu trafią, to i tak niczego nie zauważą. Niech zniknięcie łowczyń pozostanie tajemnicą.
Kerrick potrząsnął z niedowierzaniem głową, gdy ujrzał, że Nadaske zapomniał swego hèsotsanu. Broń była niezbędna do przetrwania, a jednak ją zostawił. Nic nie mogło bardziej świadczyć o głębi jego rozpaczy. Kerrick związał tę broń, jak też trzy inne, zdobyte na łowczyniach, powrósłem z trawy. Dodatkowe hèsotsany bardzo się przydadzą, taki przynajmniej pożytek z tej strasznej przygody. Wziął swój oręż, rozejrzał się leniwie, sprawdzając, czy o niczym nie zapomniał, i ruszył brzegiem.
Miał teraz czas na myślenie i jedną rzecz zrozumiał jasno. Muszą odejść znad jeziora, wszyscy. Skoro łowczynie Yilanè mogą tu docierać, jak się to rzeczywiście stało, to sammad znajduje się zbyt blisko miasta. Inne mogą zacząć szukać tych trzech. Choćby nawet nie trafiły na obozowisko, to i tak znajdą się zbyt blisko. Zostaną odkryci, a wtedy będzie za późno. Muszą iść na pomoc. Muszą jednak zaczekać, aż urodzi się dziecko. Armun nie może teraz chodzić. Wyruszą natychmiast po porodzie, gdy tylko Armun odzyska siły. Nie będzie to łatwe. Mieli rację, zabijając mastodonta, z którym tu przybyli, nie mieli jak go schować; szybko zostałby wykryty przez latające stworzenia. Ale teraz bardzo by się przydał. Trudno. Zabiorą tylko to, co zdołają unieść. Zrobią włóki i pociągną je sami. Harl jest już na tyle duży i silny, by sobie poradzić. Ortnara niczym nie objuczy, wystarczy że będzie szedł samodzielnie. Zrobi to, z trudem, ale zrobi.
