
— Gniew na biel zimy wyganiającej mnie z mego miasta. Żal, że muszę je opuścić. Dość na tym. Już po wszystkimn. Na brzegu odległego Gendasi* oczekuje nas nowe miasto, gród złotych plaż. Dużo lepsze od tej skały na oceanie. Idziemy.
Wstała i ruszyła przez ambesed, a oba samce pędziły w tyle. Szła z uniesioną głową, pełna dumy i mocy. Może i dobrze, że opuszcza na zawsze to ambesed, w którym została upokorzona przez ustuzou, uległa jego żądaniom. Na to wspomnienie pstryknęła palcami, wiedziała jednak, że nie miała innego wyjścia. Zginęły dwa jej uruketo. Nie miała wyjścia. Najlepszym było zakończenie konfliktu. Dość już padło ofiar. Nie doszłoby do tego, gdyby odrzuciła rady Vaintè. Silne uczucie wykrzywiło jej ciało.
Stanowiły cząstkę przeszłości i zapomni o nich, tak jak o tym mieście i wyspie.
Uruketo czekało, wszystkie inne już odpłynęły. Kazała samcom wejść na pokład, sama ruszyła za nimi, nie zdołała jednak powstrzymać się przed odwróceniem. Zieleń na dole, biel u góry.
Rozwarła szeroko usta w silnych uczuciach — i zamknęła je z kłapnięciem. Dość. To już minęło. Jej miastem jest teraz ciepły Alpèasak. Zima może sobie opanować Ikhalmenets. Już jej to nie obchodzi.
Mimo to stała samotnie na czubku płetwy, aż wreszcie Ikhalmenets zapadł w morze i zniknął jej z oczu.
ROZDZIAŁ VI
Es alithan hello, man fauka naudinzan. Tigil hammar ensi tharp i theisi darrami thurla.
Gdzie idzie sarna, tam i łowca. Strzała nie zdoła zabić zwierzęcia pasącego się w następnej dolinie.
Sanone nie pochwalał takich zgromadzeń. Sasku postępowali inaczej. Mandukto pracowali głowami, a nie rękoma, rozmyślali o Kadairze i skutkach jego czynów, a także o innych ważnych sprawach. Tylko oni zbierali się, rozważali i decydowali, gdy dochodziło do potrzeby rozważań i decyzji. Cóż za bałagan panuje, gdy każdy może wyrazić swe zdanie. Nawet kobiety!
