
– Tak, i bardzo dziękuję – rzekł pastor pospiesznie.
– Niech mi zatem będzie wolno coś powiedzieć: tu obok zakrystii mamy niewielkie pomieszczenie, udzielamy nim szybkich chrztów, ślubów zawieranych z konieczności oraz pogrzebów ludzi niegodnych…
– Ale Tiril, moja córka… – jęknęła księżna. – Czyż ona zasłużyła sobie na taki wstyd?
– Wszystko w porządku, mamo – wtrąciła Tiril spokojnie. – Ze względu na Móriego, mamo, proszę… Żadnych protestów!
Matka i córka wymieniły spojrzenia. To prawda, że Móriemu nie wolno było nawet dotknąć stopą kościelnej podłogi, ale obie wiedziały też, że Tiril nie ma prawa do kościelnego ślubu. Przyszła na świat jako dziecko z nieprawego łoża, a poza tym nie jest już dziewicą. Postanowiły jednak przemilczeć tę trudną prawdę. Propozycja pastora była znakomitym rozwiązaniem, również ze względu na wyrzuty sumienia ich obu.
Mimo wszystko Theresa czuła się urażona. Pragnęła dać swemu jedynemu dziecku wszystko, co najlepsze, wspaniały ślub w wiedeńskim Hofburgu, ale na to nie miała, niestety, czasu.
Najważniejsze w tym całym zamieszaniu i pośpiechu było to, że udało się przybyć Aurorze. Co prawda tylko dlatego, że jej matka, zwana powszechnie wdową – smoczycą, chciała nadzorować sprzedaż dworu, żeby zagarnąć pieniądze. Niezależnie od przyczyn, to bardzo dobrze, że udało im się trzymać smoczycę z dala od kościoła, tak więc Aurora, obok rodzeństwa Mikalsenów, Augusta i Seline, była jedynym gościem. Tiril i Móri bardzo ubolewali nad nieobecnością swoich przyjaciół – Erlinga i Catherine, natomiast Nero musiał zostać za kościelnym parkanem i tam czekać na zakończenie ceremonii.
Aurorze niełatwo było uwolnić się od despotycznej matki i wyjść samej z domu, ale zastosowała wypróbowany chwyt: „Wyglądasz, matko, dzisiaj bardzo niedobrze. Źle się czujesz?” Na takie słowa matka natychmiast zaczynała zbolałym głosem wyliczać wszystkie swoje dolegliwości. Tej pułapki nigdy nie była w stanie uniknąć. „W takim razie absolutnie powinnaś zostać w łóżku! To wszystko nie wygląda mi za dobrze”. Stara dama robiła głupią minę, ale przecież nie mogła już cofnąć tego, co przed chwilą powiedziała. Wściekła Lizuska musiała również zostać, by opiekować się smoczycą. Ciekawska pokojówka miała zamiar pójść do kościoła, by obejrzeć ceremonię. Ślub to zawsze wielkie wydarzenie dla osób żądnych sensacji.
