Prześladowcy Tiril od dawna już nie dali znać o sobie. Młodzi małżonkowie liczyli na to, że niewidzialni towarzysze Móriego skutecznie ich odstraszyli.

Cudownie było móc myśleć tylko o własnych sprawach. W spokoju i bez napięcia.

To, czego Tiril się obawiała, że mianowicie spodziewa się dziecka, okazało się prawdą. Ale ten fakt nie miał wpływu na ich decyzję. Postanowili się pobrać i uczyniliby tak również, gdyby alarm okazał się fałszywy.

– Zdumiewające – rzekła Tiril z uśmiechem. – Zdawało mi się, że po ślubie staniesz się akuratnym, solidnym i trochę nudnym małżonkiem, a ty jesteś tak samo tajemniczy i zagadkowy jak przedtem. Choć znam cię tak dobrze, mam wrażenie, że pod pewnymi względami nie znam cię wcale. I to jest wspaniałe, każdy człowiek powinien mieć w sobie jakieś sekrety, których nie ujawnia nawet najbliższym mimo przywiązania, jakie dla nich żywi.

– Owszem – przyznał Móri. – Ja zresztą też muszę ci powiedzieć, że odczuwam przy tobie odrobinę skrępowania i niepewności. Masz mnóstwo niezwykłych i tajemniczych cech, Tiril, i myślę, że poznawanie ich zajmie mi wiele czasu. Niekiedy dostrzegam w tobie wyraźnie dawną Tiril, radosne, pełne życia dziecko, które utraciło swój optymizm w zderzeniu ze złem i rozpaczą, jakie stały się twoim udziałem. Chciałbym, żeby tamte twoje cechy znowu się ujawniły.

Tiril roześmiała się, ale jej oczy pozostały poważne.

– Móri… Ja nie wiem, czy chcę opuścić Norwegię. Dwór Aurory tak, bo kryje on w sobie zbyt wiele okropnych i bolesnych wspomnieć, znanych tylko nam obojgu, ale kraj? Wyjechać na południe, w całkiem obce strony? Nie jestem pewna, czy naprawdę bym tego chciała.

– Rozumiem twoje wątpliwości – rzekł z wolna.

– Tak, bo twoje wątpliwości są jeszcze większe, prawda? Ty tęsknisz za Islandią, myślisz, że o tym nie wiem?

– Może nie nazwałbym tego tęsknotą, to nie tak, raczej moje rachunki z Islandią nie zostały załatwione. Wciąż jest coś, co… mnie tam ciągnie. Coś więcej niż tęsknota! Chociaż to może nie do końca mnie dotyczy, ale mimo wszystko coś takiego jest. Uff, przeczę sam sobie! Chodź, czekają na nas!



14 из 177