Aurora była dobra, dopóki matka mogła się nią wysługiwać według własnego widzimisię. Teraz stała się bezwartościowa, a na dodatek stanowiła zagrożenie dla bezcennego zdrowia tej egoistycznej despotki.

Przyjaciele pocieszali Aurorę jak mogli. Wkrótce po wyjeździe starej zostawili ją w towarzystwie Augusta Mikalsena, zapewniwszy go przedtem, że oświadczyny zostaną przez pannę Aurorę przyjęte z wielkim zadowoleniem.

Stara smoczyca sądziła z pewnością, że córka do niej przyjedzie, ale tak się nie stało. W końcu nadeszła zima i zamknęła wszystkie drogi.

Theresa i jej dzieci przekonawszy się, że Aurora i August postanowili być razem, po ich przeprowadzce do dworu uznali, że czas najwyższy ruszać w drogę. Na szczęście jesień była długa tego roku, śnieg pozwalał na siebie czekać, a im dalej na południe się posuwali, tym mniej zima dawała o sobie znać.

Przeprawili się przez wzburzony i szarpany sztormami Bałtyk i podróżowali przez północne Niemcy, starając się nie zatrzymywać w Prusach, które nie należały do największych przyjaciół Austrii. Wtedy to Theresa odbyła poważną rozmowę z Mórim.

Jako ludzie wysokiego stanu zatrzymywali się po drodze w najlepszych gospodach. Pewnego wieczoru Tiril już się położyła, ale jej matka i mąż siedzieli jeszcze i gawędzili.

Móri był zachwycony wspaniałym niemieckim jedzeniem. Tymi ogromnymi piastrami szynki i sera, do których podawano piwo lub wino, co kto woli. Mimo to czuł się trochę skrępowany, a poza tym im dalej na południe się posuwali, tym większa dręczyła go tęsknota za Islandią. Czuł się tak, jakby zdradzał swoją ojczyznę.

Mimo wszystko nie zastanawiał się nad wyborem, chciał podążać tam, dokąd wybierała się Tiril. Pod tym względem życie było proste.

Ale rozmowa z Theresą go zaskoczyła.

Móri, ty znasz moją córkę lepiej niż ja – zaczęła księżna odsunąwszy na bok kielich z winem i siadając wygodniej w fotelu przed kominkiem w dużej izbie gospody. Na dworze było zimno i chłód zaczynał przenikać do wnętrza.



20 из 177