Potrzebny był młodzieniec, który już zdobył jakieś miejsce w hierarchii, ale który, z tych czy innych powodów, miał w sobie wielki nie zrealizowany — i niezindoktrynowany — potencjał. Najlepiej jeszcze, żeby to był ktoś z osobowością pełną lęków i żądz w rodzaju tych, które mogły posłużyć za drążki sterownicze.

Moddo całymi nocami przeglądał akta swoich kolegów w poszukiwaniu takiego człowieka. Znalazł dwóch czy trzech, którzy pasowali. Ten zdolniacha ze Służby Transportu, przypomniał sobie Moddo, przez jakiś czas wydawał się dość ciekawy. A potem natrafił na akta Garommy.

I Garomma okazał się idealny. Od początku. Typ władczy, ale sympatyczny, zdolny… i bardzo podatny na wpływy.

— Mógłbym się od ciebie wiele nauczyć — wyznał nieśmiało, gdy spotkał się z Moddo po raz pierwszy. — Ta Stolica to takie wielkie i skomplikowane mrowisko. Tyle się dzieje na raz. Od samego myślenia o tym dostaję zawrotów głowy. AJe ty się tu urodziłeś. Widać, że umiesz się poruszać wśród tych bagien i moczarów pełnych żmij.

W wyniku niedbałej pracy Komisarza Indoktrynacji Szóstego Okręgu strony rodzinne Garommy stały się ojczyzną całkiem sporej liczby quasi-niezależnych umysłów na różnych poziomach. Większość z nich dążyła prostą drogą do rewolucji, zwłaszcza po dekadzie rekordowo niskich zbiorów i wygórowanych podatków. Ale Garomma był ambitny, odwrócił się od swego chłopskiego środowiska i wszedł do niższych władz miejscowej Służby Bezpieczeństwa.

Dlatego kiedy wybuchło Powstanie Chłopskie w Szóstym Okręgu, jego zasługi dla niemal natychmiastowego stłumienia rebelii sprawiły, że szybko awansował. Co więcej, zwolniono go dzięki temu od inwigilacji i dodatkowej indoktrynacji dla dorosłych, której normalnie by go poddano, jako człowieka o podejrzanym pochodzeniu.



14 из 32