Oznaczało to, że gdy tylko Moddo przełamał pierwsze lody i zawarł z nim przyjaźń, miał do dyspozycji nie tylko wschodzącą gwiazdę, ale i niezwykle plastyczną osobowość.

Osobowość, na której mógł pracowicie wycisnąć własny obraz.

Przede wszystkim Garomma miał to wspaniałe poczucie winy za nieposłuszeństwo wobec ojca, wskutek czego w końcu opuścił farmę, a potem stał się donosicielem na własną rodzinę i jej sąsiadów. To poczucie winy, które stało się przyczyną lęków i nienawiści wobec wszystkiego, co się z nim wiązało, łatwo było skierować na osobę jego przełożonego, Sługi Bezpieczeństwa i zrobić z niego nową postać ojca.

Później, kiedy Garomma został Sługą Wszystkich, w dalszym ciągu zachował — przy niestrudzonej pomocy Moddo — to samo poczucie winy i ten sam obezwładniający strach przed karą, skierowany ku każdorazowemu Szefowi Bezpieczeństwa. Co było niezbędne, jeśli miał pozostać w nieświadomości, że prawdziwym jego panem jest zwalisty mężczyzna, który siedzi po jego prawicy i zawsze sprawia wrażenie nerwowego i zagubionego…

Potem zaczęła się edukacja. I reedukacja. Od początku Moddo uprzytomnił sobie, że trzeba pobudzać chłopską dumę Garommy i trochę się przed nią upokorzyć. Wywołał w nim przekonanie, że wywrotowe myśli, które mu poddawał, są jego własnym tworem, a nawet, że to on udomawia Moddo — ciekawe, że ten facet nie umiał uciec przed swym chłopskim pochodzeniem nawet w doborze metafor! — a nie odwrotnie. Ponieważ Moddo obmyślał plany na ich wielką przyszłość, nie chciał, żeby przeszkadzały mu w tym drobne urazy mogące powstać w stosunku do pana lub nauczyciela. Natomiast uczucie, jakiego doznaje się na widok psa, którego wierne oddanie stale podbudowuje jego właściciela i stwarza ściślejszą zależność, niż ten właściciel mógłby podejrzewać, było mu jak najbardziej na rękę.

A ten szok, jaki Garomma przeżył, kiedy zaczął sobie uświadamiać, że Sługa Wszystkich jest właściwie Dyktatorem Wszystkich! Moddo omal się nie uśmiechnął, kiedy sobie to przypomniał. No cóż, w końcu kiedy jego rodzice podsunęli mu ten pomysł przed laty w czasie wyprawy prywatnym jachtem, do czego ojciec miał prawo jako urzędnik Służby Rybołówstwa i Gospodarki Morskiej, czyż nie zgorszył się tak strasznie, że puścił rumpel i zwymiotował przez burtę? Utrata wiary jest w każdym wieku czymś strasznym, ale trudniej to przeżyć, im jesteś starszy.



15 из 32