
A dzisiaj, choć na zewnątrz ogłaszał całkowitą kontrolę nad umysłami całego pokolenia ludzi, sam smakował po raz pierwszy caikowitą kontrolę nad Garommą, Przez ostatnie pięć lat starał się wyrazić swoje panowanie w formie łatwiejszej w użyciu niż skomplikowane mechanizmy potrzeb i wzorów zachowań.
Dziś po raz pierwszy znojne godziny delikatnej, potajemnej indoktrynacji zaczęły przynosić wspaniałe owoce. Wyciągnięcie ręki, stymulacja dotykowa, w odpowiedzi na którą zaprogramował umysł Garommy, za każdym razem wywoływała pożądane efekty!
Idąc korytarzem trzeciego piętra do niewielkiego gabinetu Looba, szukał właściwego określenia. W końcu uznał, że jest to jak obrócenie wielkiego okrętu za pomocą koła sterowego. Koło wprawiało w ruch silnik sterowy, silnik sterowy napierał na niewiarygodną masę steru i ruchy steru wreszcie zmuszały olbrzymi statek do skrętu i zmiany kursu.
Nie, zreflektował się, niech Garommą ma swoje chwile triumfu i niech przyjmuje pochlebstwa, niech ma tajne pałace i setki konkubin. Jemu wystarczy od czasu do czasu jedno dotknięcie… i świadomość całkowitej kontroli.
Poczekalnia gabinetu Looba była pusta. Stał tam przez chwilę zniecierpliwiony, po czym zawołał:
— Loob! Czy ktoś tu w ogóle pracuje? Mam mało czasu! Niski, pulchny człowieczek ze spiczastą bródką wbiegł do poczekalni.
— Moja sekretarka… i w ogóle wszyscy poszli na przywitanie Sługi Wszystkich… taki bałagan… jeszcze nie wróciła. Ale postarałem się — ciągnął, wreszcie odzyskawszy normalny oddech — odwołać wszystkich innych pacjentów na czas twojej obecności w budynku. Proszę, wejdź.
Moddo wyciągnął się na kanapce w gabinecie Uzdrowiciela.
— Mam wolne tylko jakieś… jakieś piętnaście minut. Muszę podjąć bardzo ważną decyzję, a ten ból rozrywa mi czaszkę.
