Właśnie tak wyglądał, gdy trzydzieści trzy lata temu wylądował na tej wyspie świeżo po wiejskiej szkole Służby Bezpieczeństwa, żeby objąć swoją pierwszą rządową posadę jako policjant w Stolicy. Niezgrabny, przejęty swą rolą pies pasterski. Chyba najmniej ważny spośród psów służących poprzedniemu reżimowi.

Ale w trzy lata później rewolta chłopska w jego własnym okręgu postawiła go przed szansą. Wiedząc dokładnie, o co w niej chodzi, jak również znając nazwiska prawdziwych przywódców, mógł odegrać ważną rolę w stłumieniu powstania. A potem, gdy już zajął nowe, ważne stanowisko w Służbie Bezpieczeństwa, zetknął się z innymi obiecującymi młodzieńcami — zwłaszcza z Moddo, pierwszym i jak na razie najbardziej przydatnym człowiekiem, którego udomowił. Mając do dyspozycji doskonałe umiejętności administracyjne Moddo, stał się specjalistą we wdzięcznej sztuce politycznego podrzynania gardeł, tak że kiedy jego przełożony zapragnął najwyższego urzędu na świecie, Garomma zajmował na tyle dobrą pozycję, aby móc go wydać i samemu zostać Sługą Bezpieczeństwa. A z tego miejsca, przy pomocy Moddo, który wciąż dotrzymywał mu kroku i ustalał strategię do najdrobniejszych szczegółów, musiał już tylko poczekać parę lat, aby móc święcić własny sukces po rozbiciu w puch poprzednich władców Szopy dla Służby.

Ale stwierdził, że nauczki, którą dał mieszkańcom tego zbombardowanego i zrównanego z ziemią pałacu, nigdy nie wolno mu zapomnieć. Nie mógł wiedzieć, ilu Sług Bezpieczeństwa przed nim skorzystało ze swego urzędu, aby osiągnąć drewniany stołek Sługi Wszystkich: wszystkie podręczniki do historii i w ogóle wszystkie książki starannie przeredagowywano na początku każdego nowego reżimu. Tradycja Mówiona zaś, choć zazwyczaj stanowiła dobre źródło, jeśli umiało się przesiać nieistotne fakty, milczała na ten temat. W każdym razie było oczywiste, że to, co jemu się udało, mogło się udać innym, że Sługa Bezpieczeństwa był logicznym następcą Sługi Wszystkich.



5 из 32