Podobnie jak obecny Sługa Bezpieczeństwa właśnie miał zostać zlikwidowany. Tylko że… ten człowiek był tak cholernie przydatny! Trzeba było idealnie zgrać te sprawy, żeby rzadka, pełna polotu osobowość, jakby stworzona na to stanowisko, służyła jeszcze jak najdłużej, a jednocześnie żeby zniszczyć go w chwili, gdy zagrożenie weźmie górę nad użytecznością. A ponieważ w wypadku właściwego człowieka takie zagrożenie istniało od samego początku, trzeba było bezustannie, uważnie obserwować…

Garomma westchnął. Ten problem stanowił właściwie jedyną niedogodność w świecie nastawionym na spełnianie jego zachcianek. Ale był to problem, przed którym nie dało się uciec, nawet w snach. Ostatnia noc była rzeczywiście okropna.

Moddo znów dotknął jego kolana, przypominając mu, że jest na widoku. Otrząsnął się ze złych myśli i uśmiechnął z wdzięcznością. W końcu sny to tylko sny, nic więcej.

Tłumy zostawili już za sobą. Przed nimi wielkie żelazne wrota Centrum Edukacji rozchyliły się powoli i pojazd wtoczył się do środka. Gdy tylko policjanci jednym sprawnym manewrem odjechali na boki, uzbrojeni strażnicy Centrum Edukacji, ubrani w sztywne białe szaty, stanęli na baczność. Garomma, niezgrabnie podtrzymywany przez Moddo, wspiął się na szczyt pojazdu w chwili, gdy Orkiestra Centrum wspomagana przez Chór buchnęła grzmiącym, wstrząsającym credo Hymnu Ludzkości:

Pracuje Garomma za dnia i w nocy, Zastąpić Garommę nie w naszej mocy, Garomma służy ze wszystkich sił, Bym szczęście miał ja, byś szczęście miał ty…

Odśpiewawszy pięć linijek, by uczynić zadość protokołowi, orkiestra zaczęła Pieśń Edukacji, a Wice-Sługa Edukacji, prosty jak trzcina, dobrze odżywiony młodzieniec, zszedł po schodach prowadzących do wnętrza budynku. Jego rozpostarcie ramion i zwyczajowe „Służ nam, Garommo”, mimo iż niedbałe, były całkiem poprawne. Odsunął się na bok, aby Garomma i Moddo mogli wejść na schody, po czym, sztywno wyprostowany, ruszył za nimi. Chór z czcią zawodził w wysokich tonach. Przeszli pod olbrzymim łukiem z wyrytą sentencją: „Niech wszyscy uczą się od Sługi Wszystkich” i ruszyli długim korytarzem w głąb olbrzymiej budowli. Szare suknie Garommy i Moddo powiewały w takt ich kroków. Wzdłuż ścian tłoczyli się niżsi urzędnicy, wykrzykując: „Służ nam, Garommo! Służ nam! Służ nam! Służ nam!”



7 из 32