Z tamtejszego dworca, jak sądziła, dostanie się wszędzie. W kieszeni dżinsów miała ponad trzysta dolarów. Podbierała je powoli, ale konsekwentnie – po pięć, po dziesięć – z torebki matki i portfela jej faceta. Nie spieszyła się, zbierała pieniądze przez miesiąc i chowała do pudełka w szufladzie pod swoją bielizną. Nigdy nie kradła dużo naraz, żeby się nie zorientowali; same drobne kwoty, o których błyskawicznie zapominali. W końcu uzbierała tyle, ile sobie postanowiła. Wiedziała, że to wystarczy na podróż do Nowego Jorku, Nashville, a może nawet do Miami albo Los Angeles, więc tego ranka, przy okazji ostatniej kradzieży, wzięła tylko jeden banknot dwudziestodolarowy i trzy jednodolarowe, za to do swoich łupów dorzuciła kartę Visa matki. Nie była jeszcze pewna, dokąd pojedzie. W jakieś ciepłe miejsce – taką miała nadzieję. Byle tylko daleko stąd, gdzieś, gdzie będzie jej dużo lepiej. O tym właśnie myślała, kiedy furgonetka zatrzymała się obok niej. Mogę pojechać, dokąd zechcę…

– Hej, przepraszam… – powiedział mężczyzna w fotelu pasażera. – Ja tylko sekundę. Chciałbym się spytać o drogę.

Stanęła i odwróciła się twarzą do faceta w furgonetce. Pierwsze wrażenie: że rano się nie ogolił i że jego głos jest dziwnie wysoki i zbyt podekscytowany jak na tak błahe pytanie. I trochę się zirytowała, bo wolała nie tracić czasu; chciała uciec jak najdalej od domu, tej nadętej dzielnicy, tego nudnego miasteczka uniwersyteckiego, od matki, faceta matki, tego, jak na nią patrzył, i pewnych rzeczy, które robił, kiedy byli sami. Od szkoły i wszystkich znajomych dzieciaków – nienawidziła ich, dzień w dzień się z niej nabijały. Zamierzała zwiać, zanim zrobi się za ciemno, ale dopóki będzie dość ciemno, by nikt nie zauważył jej ucieczki. Pragnęła jeszcze tej nocy znaleźć się w jadącym dokądś autobusie, bo wiedziała, że do dziewiątej-dziesiątej matka obdzwoni wszystkie numery, jakie przyjdą jej do głowy, a potem może nawet zgłosi zaginięcie córki na policji. Tak robiła przy poprzednich okazjach. Wtedy policja obstawi dworzec autobusowy w Springfield, więc



10 из 396