Jennifer musiała się sprężać, zanim to się stanie. I takie chaotyczne myśli kotłowały jej się w głowie, kiedy zastanawiała się nad odpowiedzią.

– A czego państwo szukacie? – spytała.

Zauważyła, że facet się uśmiechnął.

Coś tu nie gra, pomyślała. Nie powinien się uśmiechać.

W pierwszej chwili sądziła, że gość rzuci jakąś ogólnie sprośną, seksistowską uwagę, coś obraźliwego albo poniżającego, obleśny tekst w stylu „Hej, mała, może się zabawimy…” Była na to gotowa i już się szykowała, żeby go spławić, odwrócić się i ruszyć dalej, ale lekko się zdziwiła, kiedy nad ramieniem mężczyzny zobaczyła, że za kierownicą siedzi kobieta w dzianej czapce na głowie. Choć młoda, w oczach miała coś ostrego, twardego jak granit, coś, czego Jennifer nigdy dotąd nie widziała i co ją natychmiast wystraszyło.

Babka trzymała w ręku małą kamerę wideo HD. Obiektyw był wymierzony w Jennifer.

To nie miało najmniejszego sensu, nic z tego nie rozumiała.

Usłyszała odpowiedź mężczyzny i to jeszcze bardziej zbiło ją z tropu. Spodziewała się, że koleś poda jakiś adres albo spyta, jak dojechać do drogi numer 9, ale on powiedział:

– Ciebie.

Bez sensu. Dlaczego mieliby jej szukać? Nikt nie znał jej planu. Matka tak szybko nie znalazłaby fałszywego listu przyczepionego magnesem do lodówki…

Dlatego Jennifer zawahała się w momencie, kiedy powinna się rzucić do rozpaczliwej ucieczki albo głośno wezwać pomoc.

Drzwi furgonetki gwałtownie się otworzyły. Mężczyzna wyskoczył z fotela, dużo szybciej, niż to się Jennifer wydawało możliwe.

– Hej! – zawołała. A przynajmniej później jej się zdawało, że powiedziała „hej”, ale nie wiedziała tego na pewno. Może po prostu zastygła w bezruchu. Przez głowę przemknęła jej myśl: To nie dzieje się naprawdę, i zaraz wyparł ją lodowaty, mroczny lęk, bo właśnie w tej chwili – kiedy zobaczyła, że coś się do niej zbliża – w pełni zrozumiała, o co chodzi.



11 из 396