
— Słuchaj, Tom — zacząłem. — Jeśli teraz odlecisz, dalej nie będziesz mógł przekazać nic ważnego. Sądzę, że po schwytaniu Monroe’a, to coś z tej drugiej kopuły będzie nas szukać. Dopuszczę je na tyle blisko, żebyśmy mogli się dowiedzieć, jak wyglądają, a przynajmniej czy to są istoty ludzkie, czy nie. Każda informacja o nich jest ważna. Krzyknę ci to, a ty wciąż będziesz miał mnóstwo czasu, żeby odlecieć. W porządku?
— Pan tu jest szefem, pułkowniku — rzekł żałobnym tonem. — Życzę szczęścia.
A potem mogłem już tylko czekać. W kopule nie było jeszcze tlenu, więc musiałem w siebie wcisnąć kanapkę wyciągniętą z kieszeni kombinezonu. Siedziałem tam i myślałem o naszej wyprawie. Dziewięć lat, taka ścisła tajemnica, tyle pieniędzy wydanych na łamigłówki tych badań — i do czego doszło? Że czekam sobie, aż ogień z jakiejś niewyobrażalnie silnej broni zetrze mnie z powierzchni Kiężyca. Rozumiałem ostatnią prośbę Monroe’a. Często mieliśmy uczucie, że nasi bezpośredni przełożeni nie chcą, abyśmy nawet my wiedzieli, nad czym pracujemy. Naukowcy też są ludźmi, pragną uznania dla swoich dzieł. Miałem nadzieję, że ta cała wyprawa zostanie zapisana w podręcznikach do historii, ale teraz nie zanosiło się na to.
Dwie godziny później statek zwiadowczy wylądował niedaleko kopuły. Otworzyły się drzwi i ze swojego stanowiska przy wejściu do kopuły ujrzałem, że Monroe wychodzi i zmierza w moim kierunku.
Zaalarmowałem Toma i kazałem mu uważnie słuchać.
— To może być jakaś sztuczka… mogli go nafaszerować narkotykami…
Ale nie wyglądał na takiego — przynajmniej niezupełnie.
Odepchnął mnie, wszedł do środka i usiadł na skrzynce, opierając się o ścianę kopuły. Nogi w wysokich butach założył na drugą, mniejszą skrzynkę.
— Jak się masz, Ben — zapytał jowialnie. — Co u was słychać?
Żachnąłem się.
— No i? — Głos mi się lekko łamał z emocji.
— No i co? — udał zdumienie. — Aa, o to ci chodzi. Ta druga kopuła, chciałbyś wiedzieć, kto w niej jest. Masz prawo być ciekaw, Ben, niewątpliwie. Przywódca ściśle tajnej wyprawy, jak nasza — nazywają nas Program „Ani słowa”, co Ben? — znajduje na Księżycu drugą kopułę. Myśli, że to on pierwszy wylądował tu, więc oczywiście chce…
