Niezawodna pamięć do twarzy w połączeniu z widokiem zachlapanych farbą butów niezwłocznie uświadomiły mu, że człowiek siedzący naprzeciwko niego z rewolwerem w ręce to nikt inny, jak ów idiota, który zamienił salę, gdzie wystawiano zwłoki, w psychodeliczny koszmar.

– Na wszelki wypadek, gdyby pan mnie nie pamiętał, jestem Petey Malarz. Pracowałem u pana zeszłego lata. – Petey podniósł głos. – Ruszaj, Rosie – rozkazał. – Skręć w prawo przy rogu i zjedź na bok. Ktoś jeszcze się z nami zabierze.

– Przypominam sobie ciebie – rzekł Luke spokojnie. – Ale wolałbym cię widzieć z pędzlem w ręku zamiast z bronią. O co tu w ogóle chodzi?

– Mój przyjaciel wyjaśni to, jak wsiądzie. Ma pan całkiem ładny i wygodny samochód. – Znowu podniósł głos. – Rosie, tylko nie próbuj jakichś sztuczek. Nie przejeżdżaj na świetle czy coś takiego. Nie chcemy zwracać uwagi gliniarzy.

Luke prawie wcale nie spał poprzedniej nocy i miał nieco przyćmiony umysł. Teraz wydawało mu się, że został wyrwany z rzeczywistości, czuł się, jakby na wpół drzemiąc, oglądał jakiś film. Był jednak dostatecznie przytomny, by zdać sobie sprawę, że ten nieprawdopodobny porywacz za pewne nigdy wcześniej nie trzymał w ręce broni, co czyniło faceta tym bardziej niebezpiecznym. Luke zdawał sobie sprawę, iż próba zaatakowania porywacza i obezwładnienia go nie ma szans powodzenia.

Rosie skręciła przy rogu. Samochód jeszcze całkiem się nie zatrzymał, gdy przednie drzwi od strony pasażera otworzyły się i do towarzystwa dołączył kolejny mężczyzna. Luke’owi szczęka opadła ze zdumienia: wspólnikiem Peteya Malarza był nie kto inny, tylko C.B. Dingle, zawiedziony w swych nadziejach siostrzeniec świętej pamięci Cuthberta Boniface’a Goodloe’a.

Podobnie jak Petey, C.B. miał na łysej głowie czapkę z nausznikami, która wyglądała na zbyt obszerną, a pękatą sylwetkę okrywało też coś w rodzaju sztormiaka. Okrągła, blada twarz C.B. na wpół zasłonięta była ciemnymi, krzaczastymi wąsami, których podczas czuwania przy zwłokach wuja poprzedniego dnia z pewnością nie miał. Zdzierając tę kędzierzawą, kamuflującą charakteryzację z grymasem bólu, zwrócił się do Luke’a.



11 из 152