– Regan, spotkamy się tutaj znowu około siódmej – powiedział. – A jak już pocieszymy twoją mamę, to wybierzemy się na dobrą kolację na mieście.

Zauważył wyraz twarzy żony i uśmiechnął się do niej.

– Wymyślanie motywów zbrodni zawsze było kluczem do twoich sukcesów, kochanie. Wszyscy recenzenci tak twierdzą. – Pomachał obu kobietom ręką. – Do zobaczenia wieczorem, dziewczęta.

Ale tej zapowiedzi Luke nie był w stanie zrealizować.


Po drugiej stronie miasta, w mieszkaniu numer 16B przy Central Park South, trwały prace przy bożonarodzeniowych dekoracjach. „Przybierz dom swój ostrokrzewem…” śpiewała Alvirah Meehan nieco fałszywie, umieszczając miniaturowy wianuszek wokół oprawionego w ramkę zdjęcia Willy’ego i jej samej, odbierających czek na 40 000 000 dolarów wygranych na loterii, który to papierek już na zawsze odmienił ich życie.

Zdjęcie przywoływało żywo w pamięci wspomnienie owego magicznego wieczoru trzy lata temu, kiedy to ona siedziała w ich małym saloniku przy alei Flushing w Queens, a Willy, na wpół drzemiąc, odpoczywał w swym starym klubowym fotelu. Alvirah moczyła nogi w cebrzyku z gorącą wodą po ciężkim dniu pracy, który spędziła na sprzątaniu domu pani O’Keefe. Willy natomiast wrócił dopiero co całkiem wyczerpany, gdyż naprawiał pękniętą rurę, z której tryskały strugi zabarwionej rdzą wody na świeżo uprasowane rzeczy w pralni chemicznej, mieszczącej się na parterze bloku. I nagle lektor w telewizji zaczął wyczytywać wylosowane na loterii numery.

Na pewno teraz wyglądam inaczej, pomyślała wpatrzona w swe zdjęcie Alvirah, kręcąc głową. Miedziano-rude włosy, które przez tyle lat farbowała sama w łazienkowej umywalce, przeobraziły się za sprawą Madame Judith w delikatnie cieniowane, złoto-kasztanowe.



5 из 152