Bosch i Walling wyciągnęli broń. Bosch położył dłoń na drzwiach i lekko je pchnął. Z uniesionymi pistoletami weszli do cichego i ciemnego domu. Bosch szybko wymacał na ścianie wyłącznik.

Zapaliło się światło, ukazując salon, utrzymany w idealnym porządku, ale pusty i bez śladów niczego niepokojącego.

– Pani Kent? – zawołała na cały głos Walling. Ciszej powiedziała do Boscha: – Jest tylko żona, nie mają dzieci.

Zawołała jeszcze raz, lecz w domu wciąż panowała cisza. W prawo odchodził korytarz i Bosch ruszył w tę stronę. Znalazł następny wyłącznik i oświetlił przedpokój z czworgiem zamkniętych drzwi i wnęką.

We wnęce urządzono gabinet do pracy, który był pusty. Bosch ujrzał na szybie błękitny poblask monitora komputerowego. Minęli wnękę i zaczęli sprawdzać drzwi, zaglądając po kolei do pokoju gościnnego, potem do domowej siłowni, gdzie stał sprzęt do ćwiczeń, a na ścianie wisiały maty. Trzecie drzwi prowadziły do łazienki dla gości, gdzie nie było nikogo, a czwarte do sypialni gospodarzy.

Weszli do ostatniego pomieszczenia i Bosch znów pstryknął włącznikiem światła. Znaleźli panią Kent.

Leżała na łóżku, naga, zakneblowana i związana, z rękami skrępowanymi z tyłu. Miała zamknięte oczy. Walling podbiegła do łóżka sprawdzić, czy kobieta żyje, a Bosch przeszedł przez sypialnię, by sprawdzić łazienkę i garderobę. Nie było tam nikogo.

Gdy zawrócił, Walling wyjęła już kobiecie knebel i scyzorykiem rozcięła czarne plastikowe opaski z zatrzaskiem, którymi skrępowano jej za plecami ręce i nogi. Rachel zakrywała właśnie narzutą jej nieruchome, nagie ciało. W pokoju unosił się wyraźny zapach moczu.

– Żyje? – spytał Bosch.

– Żyje. Chyba tylko zemdlała. Tak ją zostawili.

Walling zaczęła rozcierać kobiecie przeguby i nogi w kostkach. Jej dłonie i stopy pociemniały od braku krążenia, przybierając niemal fioletową barwę.

– Wezwij pomoc – poleciła mu Rachel.

Zły na siebie, że sam nie zareagował, Bosch wyciągnął telefon i wyszedł na korytarz, by zadzwonić do centrali zgłoszeniowej po karetkę.



21 из 167