
— Ale nigdy jeszcze nie widziałem sideł tego rodzaju rzekł Dailey w zamyśleniu. — Niezła reklama, tak to tutaj zostawić.
— Potem ci przyślą rachunek — cynicznie odparł Thurston. — Idę robić śniadanie. Ty zajmij się naczyniem.
Wrócił do chaty, podczas gdy Dailey studiował notatkę wydrukowaną na odwrocie etykietki:
Należy umieścić SIDŁA — PUŁAPKĘ na polance i łańcuchem, przymocowanym do kadłuba aparatu, przywiązać je do najbliższego drzewa. Nacisnąć guzik nr 1, umieszczony w podstawie. Teraz wasze SIDŁA są odbezpieczone. Należy odczekać pięć sekund i nacisnąć guzik nr 2. Teraz wasze SIDŁA funkcjonują. Następnie należy już tylko czekać. A potem naciśnijcie guzik nr 3. Otwórzcie SIDŁA i wyjmijcie ZDOBYCZ.
Uwaga! SIDŁA muszą być stale zamknięte, z wyjątkiem chwili, w której wyjmuje się ZDOBYCZ. Nie ma potrzeby otwierania SIDEŁ po to, aby mogły ZDOBYCZ schwytać, gdyż funkcjonują one na zasadzie ultraosmozy i wciągają ZDOBYCZ za pomocą bezpośredniej indukcji.
— Fiu! Czego to ludzie nie wymyślą! — gwizdnął Dailey z podziwem.
— Śniadanie gotowe! — zawołał Thurston.
— Pomóż mi najpierw zainstalować pułapkę.
Thurston, ubrany teraz w szorty i w pstrą koszulę, wyszedł z chaty i patrzył na pułapkę z powątpiewaniem.
— Nie sądzisz, że lepiej byłoby tego nie ruszać?
— Ależ dlaczego? A może złapie się lis, kto wie?
— A po co chcesz złapać lisa?
— Żeby go wypuścić! Cała przyjemność polega na schwytaniu… Pomóż mi to podnieść.
Sidła były zdumiewająco ciężkie. We dwóch zaledwie mogli je odciągnąć o pięćdziesiąt metrów od chaty. Dailey przywiązał je do jodły, a potem nacisnął guzik nr 1. Sidła zaczęły wydawać lekki blask. Thurston, zaniepokojony, cofnął się o krok.
Po pięciu sekundach Dailey nacisnął drugi guzik.
