
Marzeń w życiu miał bez liku. Ale pragnął w nich, żeby znaleźć się na próbie generalnej „Makbeta” na przykład, i zobaczyć, jak spocony Szekspir błaga Burbage’a, żeby w ostatnim akcie nie wykrzykiwał monologu „Ciągle to jutro, jutro i znów jutro”: „Na litość boską, Dick, twoja żona przed chwilą oddała ducha, ty niedługo stracisz królestwo i życie — niech to nie brzmi jak wołanie pijaka o kufel piwa. Filozoficznie, Dick, w tym cały sęk, powoli, z żałością w głosie i filozoficznie. I z lekkim oszołomieniem”.
Albo wyobrażał sobie, że należy do grona słuchaczy — wtedy, około roku 700 przed Chrystusem — gdy ślepy poeta wstał i pierwszy raz powiedział: „Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody…”
Albo że jest gościem domu w Jasnej Polanie, do którego wraca z ogródka Tołstoj i patrząc nań nieobecnym wzrokiem, mruczy: „Przyszła mi do głowy świetna historyjka o ataku Napoleona na Rosję. A co za tytuł! Wojna i pokój. Nieskomplikowany, mało pretensjonalny. Tak zwyczajnie — Wojna i pokój. Mówię ci, w Petersburgu padną z wrażenia. Oczywiście na razie to dopiero nowela, ale może wymyślę parę wydarzeń, żeby ją rozciągnąć”.
A podróże na Księżyc czy do innych planet Układu Słonecznego, nie mówiąc już o wyprawie do centrum Galaktyki — do tego w samej piżamie? Nie, na myśl o tym Clyde Manship zdecydowanie nie przeżywał mąk rozkoszy. Jeśli chodzi o podróże, to nigdy nie wykroczył w marzeniach poza, powiedzmy, zwiedzanie balkonu Wiktora Hugo w Saint Germain de Prefs albo tych wysp greckich, na których płonąca Safona uprawiała miłość, a od czasu do czasu, kiedy jej przyszła ochota, śpiewała.
Za to profesor Bowles, tak, Bowles — i każdy inny probówkarz z Wydziału Fizyki — wszystko by oddali, żeby znaleźć się na jego miejscu! Stać się przedmiotem autentycznego eksperymentu, o którym nie śnił na Ziemi żaden teoretyk, stanąć wobec techniki, która z pewnością była bardziej zaawansowana od ziemskiej! W zamian za to wszystko pewnie uznaliby swoją wiwisekcję za wspaniałą okazję i wymarzony zaszczyt. Bo z faktem, że wiwisekcją skończą się niespodzianki dzisiejszej nocy, Manship już się pogodził. Ach, ten Wydział Fizyki…
