Pozwalał im żuć tytoń i spluwać na podłogę w salach, które dawniej stęsknionym za domem europejskim ambasadorom oferowały odrobinę elegancji Starego Kraju. Fink powtórzył historię, którą sam Jackson opowiadał tego dnia — jak pewna elegancka filadelfijską dama skrytykowała zachowanie jego towarzyszy. „To Prosty Dom, a to są prości ludzie”, oświadczył Jackson. Gdy próbowała się spierać, dodał: „To jest też mój dom przez najbliższe cztery lata, a to są moi przyjaciele”. „Nie mają żadnych manier”, odpowiedziała dama. „Mają znakomite maniery”, odparł jej na to Jackson. „Maniery Zachodu. Ale są ludźmi tolerancyjnymi. Nie będą zwracać uwagi na to, że nawet nie spróbowała pani jedzenia, nie łyknęła dobrej whiskey z kukurydzy, nie splunęła ani razu, choć cały czas wygląda pani, jakby miała usta pełne czegoś niesmacznego”.

Mike Fink śmiał się długo i głośno, a wraz z nim inni goście, choć niektórych rozbawiła wspomniana dama, a innych sam Jackson.

Arthur Stuart zadał pytanie, które interesowało również Alvina.

— Jak Andy Jackson może cokolwiek załatwić, jeśli Prosty Dom pełen jest rzecznych szczurów, wieśniaków i innych takich?

— Kiedy coś ma być zrobione, to jeden z nas, rzecznych szczurów, idzie i robi to dla niego.

— Przecież ludzie z rzeki nie umieją czytać ani pisać.

— No… Stary Hickory sam załatwia swoje czytanie i pisanie — wyjaśnił Mike. — Posyła rzeczne szczury, żeby przekazywali wiadomości albo przekonywali ludzi.

— Przekonywali? — powtórzył Alvin. — Mam nadzieję, że nie używają metod przekonywania, co to je kiedyś chciałeś na mnie wypróbować.

Mike ryknął śmiechem.

— Jakby Hickory pozwolił chłopakom na takie sztuki, w Kongresie nie zostałoby pewno nawet sześć nosów ani dwadzieścioro uszu.

Wreszcie jednak opowieści o zabawach w Prostym Domu — albo o jego degradacji, zależnie od punktu widzenia — skończyły się i pozostali goście wyszli. Tylko spóźnieni Alvin i Arthur wciąż jedli, zdając raport ze swych dzisiejszych dokonań.



5 из 306