
Mike Fink śmiał się długo i głośno, a wraz z nim inni goście, choć niektórych rozbawiła wspomniana dama, a innych sam Jackson.
Arthur Stuart zadał pytanie, które interesowało również Alvina.
— Jak Andy Jackson może cokolwiek załatwić, jeśli Prosty Dom pełen jest rzecznych szczurów, wieśniaków i innych takich?
— Kiedy coś ma być zrobione, to jeden z nas, rzecznych szczurów, idzie i robi to dla niego.
— Przecież ludzie z rzeki nie umieją czytać ani pisać.
— No… Stary Hickory sam załatwia swoje czytanie i pisanie — wyjaśnił Mike. — Posyła rzeczne szczury, żeby przekazywali wiadomości albo przekonywali ludzi.
— Przekonywali? — powtórzył Alvin. — Mam nadzieję, że nie używają metod przekonywania, co to je kiedyś chciałeś na mnie wypróbować.
Mike ryknął śmiechem.
— Jakby Hickory pozwolił chłopakom na takie sztuki, w Kongresie nie zostałoby pewno nawet sześć nosów ani dwadzieścioro uszu.
Wreszcie jednak opowieści o zabawach w Prostym Domu — albo o jego degradacji, zależnie od punktu widzenia — skończyły się i pozostali goście wyszli. Tylko spóźnieni Alvin i Arthur wciąż jedli, zdając raport ze swych dzisiejszych dokonań.
