Może gromadzenie się w tłumie i wznoszenie modlitw było równie racjonalną reakcją w obliczu nadciągającej katastrofy jak każda inna.

Wygięła się i zaczęła falować w kierunku opustoszałej części Sieci, trzymając się z dala od Eska i Philas. To Logue miał kierować grupą; Dura postanowiła ograniczyć się do wykonywania jego poleceń.

Do obozowiska zbliżyła się pierwsza potężna fala. Czując wzrastające naprężenie Powietrza, Dura chwyciła się mocnego sznura i przysunęła do rozdygotanej plątaniny. Na chwilę przycisnęła twarz do grubej warstwy Sieci i ujrzała przed sobą, nie dalej niż na wyciągnięcie ręki, ryj świni powietrznej. Przetykane linkami dziury w płetwach zwierzęcia były szerokie i obwiedzione zgrubiałą tkanką, jak u wszystkich starych osobników. Dziewczyna odnosiła wrażenie, że świnia patrzy jej prosto w oczy. Z rynienkowatej głowy wysunęło się sześć szypułek z wklęsłymi oczodołami. Była to jedna z najstarszych świń powietrznych — córka Logue'a przypomniała sobie z czułością, że jako dziecko znała imię każdej z nich — i musiała przeżyć wiele burz spinowych. Hm, jaka jest twoja diagnoza? — zastanawiała się Dura. Sądzisz, że mamy szansę przetrwać również i tę burzę? Czy uda ci się ją przeżyć? No, jak myślisz?

Uporczywe, smutne spojrzenie brązowych oczu zwierzęcia nie wyrażało żadnej odpowiedzi. Jednakże stęchły, ciepły odór sugerował, że świnia odczuwa lęk.

Nagle plątanina sznurów przed Dura zalśniła błękitem i bielą, a potem mignął cień jej własnej głowy.

Odwróciła się i zobaczyła, że jedna z linii wirowych przemieściła się i znajdowała zaledwie w odległości kilku ludzi od niej. Błyszczała i drżała w Powietrzu; wyglądała jak kabel emitujący błękitną poświatę, której jaskrawość męczyła oczy.



10 из 401