Wydawało się, że jej współplemieńcy zaprzestali wszelkich prób zdemontowania Sieci. Nawet Logue i Adda ograniczali się do falowania, ufając iluzorycznemu bezpieczeństwu swojskiego środowiska. Ludzie po prostu chwytali się tego, co było w pobliżu; oplatali ramionami i przytulali najmniejsze dzieci. Luźne płachty Sieci łopotały bezużytecznie wokół nich, a dzieci zanosiły się płaczem.

Nagle rozpoczęła się burza spinowa. Wzdłuż najbliższej linii wirowej wezbrała nieregularna nieciągłość, głęboka na człowieka. Przeszła przez Sieć tak szybko, że nie doścignęłaby jej żadna falująca istota ludzka; nawet dzikie świnie powietrzne nie potrafiły mknąć w Powietrzu z taką prędkością.

Dura usiłowała koncentrować uwagę na dającym punkt zaczepienia, solidnym, włóknistym sznurze i kojącym uścisku Magpola, które, jak zawsze, delikatnie trzymało jej ciało. Nie mogła jednak ignorować drżenia Magpola, gwałtownego gęstnienia Powietrza w płucach i ryku fali cieplnej, przedzierającej się przez Powietrze z taką siłą, że bała się o swoje uszy.

Zacisnęła powieki tak mocno, że czuła, iż usuwa spod nich Powietrze. Skup się, mówiła sobie. Wiesz, co się dzieje. Ta żałosna świnia powietrzna, uwiązana wewnątrz Sieci, jest nieświadoma tak samo jak najmłodsze prosiątko podczas swojej pierwszej burzy. Ale ty jesteś przecież Istotą Ludzką.

I dzięki rozumowi uzyskamy przewagę…

Nawet gdy wypowiadała te słowa niczym modlitwę, nie potrafiła odnaleźć w nich żadnej prawdy, co najwyżej pobożne życzenia.

Powietrze było neutronową płynnością, nadciekłością. Nadciekłości nie mogły utrzymywać wirowań na dużych dystansach. Dlatego, w odpowiedzi na zaburzenia w obrotach Gwiazdy, stabilne dotąd Powietrze przekształciło się w substancję gęstą od włoskowatych rurek wirującego Powietrza. Linie wirowe układały się w regularne wzory, równolegle do osi rotacji Gwiazdy, dokładnie równolegle do osi magnetycznej poprzedzającej Mag-pole.



11 из 401