Zapełniały cały świat. Były bezpieczne pod warunkiem, że trzymało się od nich z daleka — wiedziało o tym każde dziecko. Ale podczas Zaburzenia czasami odnosiło się wrażenie, że szukają ofiary… i nadciekłość Powietrza przechodziła metamorfozę, załamując się wokół zalążków wirów i przekształcając Powietrze z rozrzedzonej, stabilnej, życiodajnej cieczy w groźny żywioł, wzburzony i pełny zawirowań.

Wyglądało na to, że właśnie przeszedł pierwszy podmuch zawirowań. Dziewczyna, nie odrywając rąk od Sieci, otworzyła oczy i szybko rozejrzała się wokoło.

Linie wirowe, równoległe promienie ginące w nieskończoności, wciąż powoli maszerowały po niebie, poszukując nowego stanu równowagi. Widok był imponujący. Przez chwilę, z dreszczem emocji Dura wyobrażała sobie szeregi zawirowań, które rozpościerały się wokół Gwiazdy, porządkując szyki, skupiając się i rozszerzając, jakby Gwiazda opleciona była siecią myśli jakiegoś potężnego umysłu.

Sieć zadrżała w uścisku Dury. Szorstkie włókna wrzynały się w dłonie. Ostry ból pomógł jej gwałtownie wrócić do rzeczywistości. Westchnęła. Zebrała siły, gdyż znowu ogarnęło ją znużenie.

— Dura! Dura!

Z odległości kilku ludzi dobiegł do jej uszu piskliwy, wystraszony dziecięcy głos. Uczepiona Sieci jedną ręką, obróciła się i zobaczyła swojego braciszka, który zawisł w Powietrzu niczym porzucony strzęp odzieży i mięsa, falował właśnie w kierunku siostry.

Kiedy Farr dotarł do Dury, objęła go ramieniem. Dzięki jej pomocy oplótł rękami i nogami sznury Sieci. Oddychał ciężko i dygotał, a krótkie włosy porastające jego czaszkę pulsowały w zetknięciu z ruchami nadcieczy.

— Odrzuciło mnie — powiedział między jednym haustem Powietrza a drugim. — Straciłem swoje prosiątko.

— Widzę. Dobrze się czujesz?

— Chyba tak. — Spojrzał na siostrę szeroko otwartymi, pustymi oczami, a potem zaczął się przyglądać niebu, jak gdyby chciał odszukać przyczynę, dla której utracił poczucie bezpieczeństwa. — To jest okropne, prawda, Dura? Czy umrzemy?



12 из 401