
– Zatem jest pan zwolennikiem kierunku, w jakim zmierza obecnie Sąd Najwyższy, czyż nie tak, panie Sallinger?
– Tak, do cholery!
– Czy należy pan do owych normalnych, gorącokrwistych, patriotycznych przeciętniaków, którzy życzą staremu skurczybykowi szybkiej śmierci we śnie?
W sali rozległo się kilka chichotów. Teraz można już było się śmiać. Sallinger wolał oczywiście skłamać.
– Nikomu nie życzyłbym czegoś takiego – odparł niemal zawstydzony.
Callahan znów rozpoczął marsz po sali.
– No cóż, dziękuję, panie Sallinger. Zawsze z uwagą słucham pańskich komentarzy. Pozwolił nam pan, jak zwykle, zapoznać się z opinią laika o tym, czym jest prawo.
Śmiech był już całkiem głośny. Sallinger zaczerwienił się i niemal zapadł pod ziemię. Callahan zachował powagę.
– Chciałbym nieco podnieść poziom intelektualny tej dyskusji. Wróćmy więc do panny Shaw i zapytajmy ją, dlaczego sędzia Rosenberg opowiedział się po stronie Nasha.
– Druga Poprawka gwarantuje wszystkim obywatelom prawo do posiadania i noszenia broni. Wedle sędziego Rosenberga należy odczytywać ją w sposób dosłowny, wykluczający wszelkie odstępstwa. Nie wolno niczego zakazywać. Jeśli Nash chce mieć kałasznikowa, granat obronny czy wyrzutnię przeciwczołgową, to stan New Jersey nie może mu tego prawnie zabronić.
– Czy zgadza się pani z takim orzeczeniem?
– Nie, i nie jestem w tym osamotniona. Orzeczenie w sprawie Nasha przyjęto stosunkiem głosów osiem do jednego. Żaden z sędziów nie poparł votum separatum Rosenberga.
– Czym zatem kierowała się większość sędziów?
