
W zamkniętych kręgach, w jakich obracał się Luke, imię Khamela wymawiano szeptem. Był to bowiem człowiek o wielu nazwiskach i twarzach, posługujący się wieloma językami, zabójca działający szybko i nie zostawiający za sobą śladów, przemyślny morderca grasujący po całym świecie, terrorysta, którego nikt nie potrafił schwytać.
Jechali na północ wśród zupełnych ciemności. Luke usadowił się wygodniej w fotelu, nasunął kapelusz głęboko na oczy i prowadził samochód ręką luźno opartą na kierownicy. Usiłował przypomnieć sobie zasłyszane historie dotyczące pasażera. W większości były to przerażające opowieści o zamachach terrorystycznych. Sam pomógł w zabójstwie brytyjskiego ambasadora. Khamelowi przypisywano jednak znacznie więcej, jak choćby zorganizowanie zasadzki na siedemnastu izraelskich żołnierzy na Zachodnim Brzegu Jordanu w 1990 roku. Był także jedynym podejrzanym o podłożenie bomby w samochodzie bogatego niemieckiego bankiera. W zamachu – a był to rok 1985 – oprócz bankiera zginęła cała jego rodzina. Mówiło się, że Khamel wziął za tę robotę trzy miliony w żywej gotówce. Większość specjalistów od wywiadu podejrzewała, że był też mózgiem nieudanego zamachu na papieża w roku 1981. Na Khamela zwalano każdy atak terrorystyczny, do którego nikt się nie przyznawał, i każde nie wyjaśnione zabójstwo. Łatwo było go oskarżać, nikt bowiem nie miał pewności, że naprawdę istnieje.
