
– Dostałem takie polecenie. Zrobię, co mi kazano. – Sneller mówił krótko i nie odbiegał od tematu.
– Podkreślam: to bardzo ważne. Zamierzam zostawić pistolet w samochodzie. Pistolety mają to do siebie, że zostają po nich kule, a samochody widują różni ludzie, dlatego jeszcze raz przypominam, że auto i wszystko, co się w nim znajduje, musi zostać zniszczone. Czy wyrażam się jasno?
– Dostałem takie polecenie – powtórzył Sneller. Nie podobał mu się ten wykład. Nie był nowicjuszem.
Khamel usiadł na krawędzi łóżka.
– Cztery miliony wpłynęły na moje konto przed tygodniem z jednodniowym opóźnieniem. Ponieważ jestem w mieście, chcę dostać następne trzy.
– Zostaną przelane przed południem. Tak jak uzgodniono.
– Owszem, ale ktoś nie trzyma się naszych uzgodnień. Pierwsza rata, proszę nie zapominać, nadeszła z opóźnieniem.
Zarzuty Khamela zirytowały Snellera, a ponieważ zabójca był w pokoju obok, z którego nie powinien wychodzić, zleceniodawca dał upust wściekłości.
– To wina banku, nie nasza – warknął.
Uwaga ta rozwścieczyła Khamela.
– Rozumiem. Żądam przelania następnych trzech milionów na konto w Zurychu, gdy tylko otworzą oddział waszego banku w Nowym Jorku, czyli za dwie godziny. Sprawdzę to.
– W porządku.
– Dobrze. Chcę uniknąć problemów po wykonaniu zadania. Za dwadzieścia cztery godziny będę w Paryżu, a stamtąd polecę prosto do Zurychu. Chcę mieć te pieniądze, kiedy się tam zjawię.
– Będą, jeśli zadanie zostanie wykonane.
Khamel uśmiechnął się do siebie.
– Panie Sneller, zadanie zostanie wykonane przed północą. O ile, rzecz jasna, dostarczyliście mi właściwe dane.
– Jak do tej pory, nic się nie zmieniło. Dzisiaj również nie spodziewamy się nowości. Nasi ludzie pilnują wszystkiego. W teczce są mapy, diagramy, rozkład zajęć i zamówione przez pana artykuły.
