Khamel rzucił okiem na dwie leżące za jego plecami teczki. Prawą ręką potarł oczy.

– Muszę się przespać – burknął do telefonu. – Całą dobę jestem na nogach.

Sneller nie wiedział, co odpowiedzieć. Mieli jeszcze dużo czasu i jeśli Khamel pragnie się zdrzemnąć, to on mu w tym nie przeszkodzi. Płacili mu dziesięć milionów.

– Zamówić coś do jedzenia? – spytał ni w pięć, ni w dziewięć.

– Nie. Proszę zadzwonić do mnie za trzy godziny, dokładnie o wpół do jedenastej. – Odłożył słuchawkę i wyciągnął się na łóżku.


Drugiego dnia jesiennej sesji Sądu Najwyższego na ulicach panował spokój i cisza. Sędziowie spędzili cały dzień w ławach, wysłuchując kolejnych prawników referujących skomplikowane i nudne sprawy. Rosenberg spał przez większą część posiedzenia. Ożywił się na krótko, gdy prokurator generalny z Teksasu domagał się, by więźniowi skazanemu na karę śmierci podano przed wykonaniem śmiercionośnego zastrzyku narkotyki rozjaśniające umysł.

– Jeśli ów człowiek jest psychicznie chory, to jak można wykonywać na nim egzekucję? – dopytywał się, nie wierząc własnym uszom, Rosenberg.

– Nic nie stoi temu na przeszkodzie – odparł prokurator z Teksasu. – Jego choroba jest uleczalna. Wystarczy jeden zastrzyk, żeby trochę oprzytomniał, a potem jeszcze jeden, żeby go uśmiercić. Wszystko pójdzie gładko i zgodnie z prawem.

Rosenberg wściekał się i ciskał, ale potem uszła z niego para. Mały wózek inwalidzki stał znacznie niżej niż masywne, obite skórą trony jego szanownych kolegów. Rosenberg wyglądał w nim dosyć żałośnie. W minionych latach był tygrysem bezlitośnie upokarzającym najsprytniejszych prawników i lekce sobie ważącym ich wszystkie sądowe sztuczki. Teraz brakowało mu sił. Zaczął coś mamrotać, a potem pogubił się. Prokurator z Teksasu uśmiechnął się szyderczo.

Podczas ostatniej rozpatrywanej tego dnia sprawy – jakiejś zupełnie nieciekawej historii prześladowań na tle rasowym w Wirginii – Rosenberg zaczął chrapać. Prezes Runyan spojrzał gniewnie z wysokości swego fotela, a Jason Kline, osobisty sekretarz i asystent Rosenberga, zrozumiał, o co chodzi. Powoli wytoczył wózek z sali posiedzeń na tylny korytarz.



24 из 371