
Kiedy ją znaleziono, miała już dziecko – naszego synka Aleksa. Ale uprowadzenie zmieniło ją. Nie rozumiała, co się z nią dzieje, i nie mogła sobie z tym poradzić. Próbowałem jej pomóc, tak jak umiałem. Od miesięcy nie sypialiśmy ze sobą. Odsuwała się coraz dalej ode mnie. Teraz Kyle Craig jeszcze pogorszył sprawę.
Kiedy Christine pracowała w szkole, dzieckiem opiekowała się moja babcia. Potem Christine zabierała małego Aleksa do swojego domu w Mitchellville. Tak sobie życzyła.
Wszedłem do budynku bocznymi, metalowymi drzwiami przy sali sportowej. Usłyszałem znajome odgłosy piłki do koszykówki, śmiechy i wesołe okrzyki dzieciaków. Christine siedziała w swoim gabinecie przed komputerem. Była dyrektorką szkoły. Jannie i Damon uczą się tutaj.
– Alex? – zdziwiła się na mój widok. Przeczytałem hasło umieszczone na ścianie: „Chwal głośno, wiń cicho”. Czy Christine potrafi w ten sposób postępować wobec mnie? – Już prawie skończyłam – powiedziała. – Za chwilę będę gotowa.
Chyba nie jest przynajmniej zła za tamten wieczór z Kylem Craigiem, pomyślałem. Nie kazała mi się wynosić.
– Odprowadzę cię do domu – zaproponowałem i uśmiechnąłem się. – Będę nawet niósł twoje książki. W porządku?
– Chyba tak – odrzekła. Ale nie odwzajemniła uśmiechu i wydawała się bardzo daleka.
Rozdział 8
Kilka minut później zamknęliśmy szkołę i poszliśmy ulicą Szkolną do Piątej. Dźwigałem neseser Christine. Było tam chyba tuzin książek. Spróbowałem zażartować.
– Nie mówiłaś, że kulę do kręgli też mam nieść.
– Uprzedzałam cię, że książki są ciężkie. Wiesz, że dużo czytam. Cieszę się, że przyszedłeś.
– Nie mogłem się powstrzymać.
Powiedziałem prawdę. Chciałem ją objąć albo chociaż wziąć za rękę, ale zrezygnowałem. Wydawało mi się dziwne i smutne, że jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko ode mnie. Pragnąłem aż do bólu przytulić ją do siebie.
