– Przypominają mi o niej różne rzeczy. Zwłaszcza niedziele. Czasem sypialiśmy do południa i jedliśmy coś dobrego na śniadanie. Albo chodziliśmy nad staw z kaczkami niedaleko rzeki St. Tony’s. Długie spacery po parku Garfield. To smutne, że umarła tak młodo, John. Boli mnie dodatkowo fakt, że nie rozwiązałem zagadki jej morderstwa.

Sampson zadał mi kolejne pytanie. Czasem tak robi.

– A jak ci się układa z Christine?

– Źle – wyznałem w końcu, ale nie byłem w stanie wyjawić całej prawdy. – Nie może zapomnieć o Geoffeyu Shaferze. A ja nie jestem nawet pewien, czy Łasica naprawdę nie żyje. Skończyliśmy?

Sampson wyszczerzył zęby.

– Co? Jedzenie czy przesłuchanie?

– Jedziemy. Trzeba wreszcie znaleźć Parkerów i wyjaśnić sprawę napadu na bank. Resztę dnia będziemy mieli wtedy dla siebie.

Rozdział 10

Około siódmej wieczorem postanowiliśmy z Sampsonem zrobić przerwę na kolację. Przewidywaliśmy, że będziemy pracować do późna, pewnie dłużej niż do północy. Ta sprawa tego wymagała. Pojechałem do domu, żeby coś zjeść z dziećmi i babcią.

Chwaliłem, to co przyrządziła, ale nawet nie czułem smaku. Nie mogłem przestać myśleć o Christine. Zbyt mądre to nie było.

Umówiliśmy się z Sampsonem na dziesiątą wieczorem. Zamierzaliśmy przesłuchać paru typów, których łatwiej znaleźć po zmroku. Piętnaście po dziesiątej znów jechaliśmy moim samochodem przez Southeast.

Sampson zauważył naszego znajomego kapusia – drobnego handlarza prochami. Darryl Snow sterczał z kolesiami przed barem z grillem, który ciągle zmieniał nazwę. Teraz nazywał się „Tak było”.

Wyskoczyliśmy z Sampsonem z porsche i podbiegliśmy do Snowa. Nie miał dokąd uciec. Jak zwykle, był odstawiony w swoim dealerskim stylu: purpurowe, nylonowe szorty na niebieskich, nylonowych spodniach, koszulka polo, kurtka od Tommy’ego Hilfigera i ciemne okulary od Oakleya.



16 из 184