— Ty i Martinez? — Morgan spojrzał na nią pytająco.

Sula nie widziała powodu, by ujawnienie tego faktu miało ją peszyć. Lord Gareth Martinez należał do nielicznych bohaterów wojennych po stronie lojalistów i w odróżnieniu od innych nadal pozostawał przy życiu.

Sula zjadła trochę mdłej siekaniny, a odpowiadając, starała się, by jej głos brzmiał równie donośnie jak głos Foote’a.

— Martinez i ja jesteśmy starymi znajomymi, ale lord porucznik Foote zawsze wymyśla dla mnie jakieś romanse. Usiłuje w ten sposób wyjaśnić, dlaczego nie mam ochoty się z nim przespać.

Podziałało. Zauważyła, że drgnęła mu powieka. Morgan znów dyskretnie się uśmiechnął.

— Mam nadzieję, że dobrze o nas mówisz — powiedział. Sula przyszpiliła Foote’a spojrzeniem zielonych oczu i odparła tonem doskonale naśladującym jego wymowę.

— O większości z was. — Upiła łyk wody. — A nawiasem mówiąc, ciekawe, jak lord porucznik Foote dobiera się do mojej korespondencji.

— Jestem cenzorem — odparł Foote i pokazał w uśmiechu bielutkie, idealnie równe zęby. — Oglądam wszystkie kawałki twoich namiętnych wideo.

— To cenzura nadal istnieje? — Sula była zdziwiona tym niedorzecznym faktem. — Czy Foote nie ma nic lepszego do roboty?

Lecieli zniszczonym krążownikiem, którego załoga w większości zginęła, uzbrojenie nie działało, a jedna trzecia statku od strony dziobu była nadtopionym złomem otwartym na kosmiczną próżnię. Z pewnością oficer — jeden z niewielu pozostałych przy życiu — mógł lepiej wykorzystać swój czas, niż przeglądając cudzą korespondencję.

Owalna twarz Morgana spoważniała.

— Obecnie cenzura jest ważniejsza niż w innych czasach. Powinniśmy zapobiec przedostaniu się wiadomości o wydarzeniach przy Magarii.



5 из 402