
Odchrząknąłem.
– Zastanawiamy się z Dawusem nad znalezionymi zaszyfrowanymi notatkami, ale zagadka jest już prawie rozwiązana. No, zmykaj do matki, Diano.
– Na Izydę i Ozyrysa, tato! Jak ty w ogóle możesz odczytać taki maczek? – Diana zmrużyła oczy, wpatrując się w pergaminy.
– Wbrew powszechnie panującej w tym domu opinii nie jestem ślepy ani głuchy – odparłem. – A dziewczynom nie wypada zachowywać się bezbożnie w obecności ojca, nawet jeśli wzywane nadaremno bóstwa pochodzą z Egiptu.
Diana ostatnio pasjonowała się wszystkim, co egipskie, nazywając to hołdem dla kraju pochodzenia swej matki; dla mnie była to tylko modna afektacja.
– Nie jestem dziewczyną, tato. Mam dwadzieścia lat, męża i dziecko.
– Taak, wiem. – Spojrzałem z ukosa na zięcia, zaabsorbowanego bez reszty zdmuchiwaniem lśniących włosów swej żony z własnego nosa.
– Jeśli masz problem z tym szyfrem, tato, mogę ci pomóc. Dawus mógłby pilnować ogrodu, aby ktoś nie wśliznął się znowu przez dach.
Twarz Dawusa rozjaśniła się na tę sugestię. Odszedł natychmiast, kiedy skinąłem mu z przyzwoleniem głową.
– Ty też, Diano – powiedziałem. – No, już cię nie ma!
Ona jednak zasiadła na krześle zwolnionym przez męża.
Westchnąłem.
– No, dobrze. Musimy się pospieszyć. Nieboszczyk jest krewnym Pompejusza. Kto wie, czy Wielki już nie wysłał ludzi, by go szukali.
– Skąd się wzięły te skrawki pergaminu?
– Miał je ukryte w schowku w bucie.
– Czyżby był jednym ze szpiegów Pompejusza? – Diana uniosła brwi.
– Niewykluczone – odrzekłem z wahaniem.
– Po co tu przyszedł? Czemu chciał się z tobą widzieć, tato?
– Zamieniliśmy jedynie kilka słów, zanim zostawiłem go samego. – Wzruszyłem ramionami.
– I co stało się potem?
– Potem Dawus wszedł do ogrodu, znalazł zwłoki i wszczął alarm.
