
Powietrze zdawało się połyskiwać.
— Jak się nazywa to miejsce? — zapytał w końcu Lully.
— Obecnie mówią na nie Święty Gaj — odparł Silverfish. Oparł się i przysunął sobie torbę pukanych ziaren. — Kiedyś, w dawnej mowie, nazywało się Holy Wood.
— Holy Wood… Brzmi jakoś znajomo.
Znowu umilkli, rozważając ten problem.
Ciszę przerwał Sendivoge.
— Co tam — zawołał wesoło. — Święty Gaju, nadchodzimy!
— Właśnie. — Silverfish potrząsnął głową, jakby próbował pozbyć się niepokojącej myśli. — Wiecie, to zabawne. Mam uczucie… że szliśmy tam… przez cały czas.
* * *
Kilka tysięcy mil pod Silverfishem Wielki A’Tuin, żółw świata, wiosłował sennie wśród gwiaździstej nocy. Rzeczywistość jest krzywą. To nie stanowi problemu. Problemem jest to, że owej rzeczywistości jest mniej, niż być powinno. Według niektórych mistycznych tekstów na półkach w bibliotece Niewidocznego Uniwersytetu…
…pierwszej uczelni magii i wielkich bankietów na Dysku, której zbiór ksiąg jest tak ogromny, że deformuje Przestrzeń i Czas…
…co najmniej dziewięć dziesiątych oryginalnej rzeczywistości, jaka została stworzona, znajduje się na zewnątrz multiwersum, a że multiwersum z samej definicji zawiera wszystko, co jest czymkolwiek, fakt ten generuje w obiektach pewne napięcie.
Poza granicami uniwersów leżą pierwotne rzeczywistości, różne „niemal się stało”, „mogłoby być” i „nigdy nie było”, dzikie idee kreowane i rozpadające się chaotycznie niby pierwiastki w fermentujących supernowych.
Od czasu do czasu, rzadko, w miejscach gdzie bariery światów trochę się przetarły, mogą przesączyć się do wnętrza.
A rzeczywistość wycieka.
Skutkuje to zjawiskiem podobnym do podmorskich gorących gejzerów, wokół których dziwaczne wodne istoty znajdują dość ciepła i pożywienia, by stworzyć krótkotrwałą oazę życia w środowisku, gdzie nic żyć nie powinno.
