
— To miło — stwierdziła. — Zawsze to lepiej wygląda, kiedy startuje nas więcej. Ale.
— Przepraszam, nie zrozumiałam — zdziwiła się Letycja.
— Powiedziałam „ale”— wyjaśniła niania — bo ktoś zamierzał to powiedzieć, zgadza się? Cała ta pogawędka była wstępem do wielkiego „ale”. Znam się na tym.
Wiedziała, że narusza protokół. Powinny rozmawiać uprzejmie jeszcze co najmniej siedem minut, zanim wreszcie przejdą do rzeczy. Ale obecność Letycji działała jej na nerwy.
— Chodzi o Esme Weatherwax — wyjaśniła babunia Beavis.
— Tak? — odparła niania, wcale nie zaskoczona.
— Też pewnie weźmie udział?
— Nie słyszałam, żeby kiedyś zrezygnowała.
Letycja westchnęła.
— Zapewnie nie… nie mogłaby jej pani przekonać, żeby… żeby w tym roku się wycofała?
Niania była wstrząśnięta.
— Znaczy: toporem? — upewniła się.
Trzy wiedźmy wyprostowały się jednocześnie.
— Widzisz… — zaczęła babunia, odrobinę zawstydzona.
— Powiem szczerze, pani Ogg — przerwała jej Letycja. — Trudno jest skłonić kogoś do udziału w Próbach, kiedy wiadomo, że wystąpi w nich panna Weatherwax. Ona zawsze wygrywa.
— Zgadza się — przyznała niania. — To jest konkurs.
— Ale ona zawsze wygrywa!
— I co?
— W innych konkursach — rzekła Letycja — wolno jednej osobie wygrać najwyżej trzy lata z rzędu, a potem musi się na jakiś czas odsunąć.
— Tak, ale tu chodzi o czarowanie. Zasady są inne.
— A jakież to?
— Nie ma żadnych.
Letycja poprawiła spódnicę.
— Może pora, by je wprowadzić.
— Aha — mruknęła niania. — A wy chcecie pójść i wytłumaczyć to Esme? Odważysz się, babuniu?
Babunia Beavis unikała jej spojrzenia. Matula Dismass wpatrywała się w zeszły tydzień.
