– Jestem, dojeżdżam do domu. Po czemu ona?

– No właśnie, na tym przecież polega okazja. Po trzydzieści dolarów za metr.

– Ile…?!

– Trzydzieści dolarów…

– Ona nie odrolniona? – spytałam podejrzliwie.

– Odrolniona. W tym rzecz. Bo znów może wejść w grę przedawnienie, te przepisy zmieniają się, co chwila, nie zdążyłem się upewnić w kwestii terminu, ale trzeba sprawdzić natychmiast i stąd pośpiech…

– Dlaczego tak tanio?

– Sprzedaje córka i chce się tego natychmiast pozbyć, tam jakieś małżeńskie rozliczenia wchodzą w grę, a ja przypadkiem mam kontakt i mogę być pierwszy w kolejce, a pani przecież chciała…

– Zaraz. Przeszło dwa tysiące pięćset metrów po trzydzieści dolarów, trzy razy dwa i pół… Panie Tadeuszu, nie mam tyle! Zejdę poniżej zera, nie chcę brać żadnych kredytów…

– Ależ nie, nie trzeba! Tylko zadatek dla zapewnienia prawa pierwokupu, dwadzieścia tysięcy złotych wystarczy, ale to musi być załatwione jeszcze dziś, jutro będzie za późno! Banki są czynne do dwudziestej…

Oszołomiona nieco komunikatem, spróbowałam zebrać myśli. W niezwykłej transakcji węszyłam jakiś straszliwy kant, na omawianym terenie parcele budowlane kształtowały się w granicach stu dolarów za metr, a nie trzydziestu, ta akurat działka była moim marzeniem, no dobrze, najwyżej stracę dwadzieścia tysięcy, kto nie ryzykuje, ten nie je, ale gdzie tu siedzi ten haczyk, na który za chwilę dam się złapać…?

– Zaraz, panie Tadeuszu, chwileczkę. Przelew mogę załatwić z domu, będę tam za osiem minut, od pana chcę numer konta, ale, o co tu chodzi z tą taniością? Obwodnica jest przewidziana? Wykryli pod spodem promieniowanie radioaktywne? Na bagnie to leży?

– Ależ nie, mówię przecież, sprzedaje córka ofiary…

– No to, co, że córka ofiary! I w ogóle, jaka córka i jakiej ofiary?!

– Córka Wajchenmanna. Jak to, pani nic nie wie? Wajchenmann nie żyje, został zamordowany!



16 из 252