– Słucham? – zdziwił się w telefonie pan Tadeusz. – No, ja rozumiem, ale to nie moja zasługa…

– Nie, to nie do pana, sekundę, ręka mi potrzebna…

Odjechałam, zatrzymałam się kawałek za domem, pozamykałam okna. Odetchnęłam głęboko.

– Niech pan to powie jeszcze raz – poprosiłam – bo może ja mam takie jakieś majaczenia.

– Nic pani nie ma, Wajchenmann nie żyje, został zabity, rozumiem, że o to chodzi…

– Kiedy? Gdzie? Jak? Przez kogo?! Wszystko o tym cudownym wydarzeniu!!!

– To chyba nie w tej chwili, długo by gadać. Wczoraj wieczorem… Jego córka… O, właśnie, to jest pilniejsze, bierze pani tę działkę czy nie?

– Ależ biorę! Wszystko biorę! Nic z tego nie rozumiem, ale nie szkodzi! Gdzie pan jest?!

– Na mieście. Potwierdzę tylko, że pani bierze i zaraz do pani jadę z umową, jeszcze pani zdąży zrobić przelew…

– To już! Za dziesięć minut będę u siebie!


* * *

Parcela pod Lasem Kabackim wpadła mi w oko już dawno i koniecznie chciałam ją kupić. Realizacja chęci napotykała jakieś tajemnicze trudności, tak potężne, że przez długi czas nie zdołałam się nawet dowiedzieć, do kogo ów grunt należy. Brakowało mi siły na sprężystą akcję, poza tym głupia sytuacja denerwowała mnie nieziemsko, w rezultacie zwaliłam całą sprawę na pana Tadeusza, który tuż przed moim wyjazdem zdołał wydoić skądś komunikat, iż jest to własność prywatna jakiejś ważnej osoby, która o sprzedaży na razie nie myśli, aczkolwiek budować się też nie zamierza. Sprecyzował ważną osobę, Wajchenmann, no, jemu pieniędzy z pewnością nie brakowało i niczego sprzedawać nie musiał. Nadzieje mi nieco sklęsły, ale nie zdechły całkiem i proszę, okazało się nagle, że słusznie ostatnim wysiłkiem utrzymały się przy życiu. Cena tylko wydawała się nie do pojęcia.

W obliczu drugiej wieści wymarzony teren zszedł na dalekie tyły.

Manipulacje papierowe przetrzymałam z roziskrzonym wzrokiem i zaciśniętymi zębami, dokonałam przelewu na konto całkowicie mi obcej osoby, o której nie wiedziałam nawet, że istnieje, bo stan rodzinny Wajchenmanna był mi dokładnie obcy, podpisałam się na czymś, nie wnikając w treść dokumentu. Całym jestestwem oczekiwałam deseru w postaci szczegółowych informacji o przepchnięciu podleca na lepszy świat, parcela poszła w zapomnienie.



18 из 252