– Proszę księdza, ja prosty kamieniarz jestem. Ale myślę, że jak takie świństwo z trupa ciecze, to i drzewo, gdy tego korzeniami pociągnie, to zdziczeć może…

– Drzewo? Zdziczeć?

– Wie ksiądz, ja tu na cmentarzu już czterdziesty rok pracuję. Różne rzeczy się widziało. Naprawdę różne. – Wzdrygnął się na samo wspomnienie. – Nekrofile na ten przykład. Gdyby nie byli uzależnieni albo opętani, toby tego przecież nie robili? Prawda? Albo woda. Teraz to bezpiecznie w miarę, wodociąg położony, ale dawniej, jak tu jeszcze studnie były, to pamiętam takiego staruszka, który pił wodę z tych studni. Tak litr albo nawet dwa litry na raz. Szedł w krzaki, wysikiwał i pił znowu. Gadałem z nim nawet – kamieniarz zniżył głos. – Mówił, że jak się opije, to czasem w trans wpada i widzi wtedy czasy swojej młodości.

– I trupi jad go nie powalił!?

– W końcu chyba tak, bo żeśmy go pewnego ranka znaleźli na tej ławce sztywnego. Oczy w słup, lekarz orzekł wstrząs toksyczny czy coś… Ale tak pomyślałem, czemu on to robił? Może coś z tych nieboszczyków i cieknie, co ich wspomnienia zachowuje? Albo inny jakiś jad, który na mózg działa. Tak może być i tak. Kto to wie…

– Nie znam się na tym – mruknął proboszcz.

– A drzewa… Drzewa to drzewa. Większość zwykła, ale czasem… Kto wie, różnie przecież bywa. No i jesteśmy.

Zatrzymali się koło potężnego kasztanowca. Miejsce nie wyglądało szczególnie przerażająco. Cmentarz jak cmentarz. Piaskowcowe płyty starych grobów porosły liszajami mchu. Na jednej z nich leżała gałąź. Trociny zdążyły już zmieszać się z błotem. Na marmurowym epitafium opodal widniał zbrązowiały rozbryzg. Ziemia była dosłownie stratowana, policyjni technicy zajrzeli w każdą dziurę i zadeptali absolutnie wszystko.

– Nic ciekawego. – Zenek wzruszył ramionami. – Tylko to cholerstwo… – Miał ochotę klepnąć pień, ale w ostatniej chwili cofnął dłoń.

Ksiądz pochylił się nad upiłowanym konarem. Drewno było normalne, jasne. Tylko sam rdzeń był smoliście czarny. Duchowny wyjął z kieszeni scyzoryk i poskrobał podejrzaną plamę. Była twardsza niż otaczający ją spróchniały już miąższ.



8 из 326