
Gosia (e-mail: zalotnica@wppl)
Zajrzałem na Pańską stronę z ciekawości; Po przeczytaniu „S@motności w Sieci”; książki, przez którą – a może dzięki której – moja żona nie spała całą noc; rano obudziłem się i zobaczyłem ją wpatrzoną w sufit sypialni, łzy ciekły jej po policzkach; moja żona jest przepiękną, cudowna kobietą – pod każdym względem. Dziękuję Panu.
Emil Nestorow (e-mail: monkem@wp.pl)
Hmm właściwie to jeszcze nie wiem, co uważam. Faktem jest natomiast to, że książka mnie wzruszyła, zaintrygowała. Porzuciłam dla niej „Pride and Prejudice” (a pewnie właśnie to dostanę na egzaminie, znając moje szczęście). Zaczęłam czytać Pana książkę na wykładzie z gramatyki opisowej (studiuję anglistykę na uniwersytecie wrocławskim), później jechałam do domu, tzn. do Kątów Wrocławskich, przez „śliczną” autostradę A4, ale nie jechałam zbyt długo. Zjechałam na pierwszy parking i przy świetle samochodowym zwyczajnie musiałam skończyć czytać Pańską książkę. Nawet nie zauważyłam, kiedy się ściemniło, i zimna też nie czułam.
Zwyczajnie musiałam doczytać.
Anna Góralska (e-mail: To pierwsza książka, jaką przeczytałam razem z mężem. Mogliśmy o niej rozmawiać. Nigdy wcześniej tego nie robiliśmy. Czemu? Nie wiem. Ale to chyba dobrze. Ania (e-mail: ja chciałam tylko podziękować… za „s@motność w sieci”. za trzykrotne drżenie rąk… za łzy płynące cicho. za nadrealność i ponadczasowość. za słowa i gesty. za historię tak podobną i tak niepodobną do tych, które dzieją się wciąż. między jednym a drugim końcem świata, między jedną a drugą częścią świadomości, za ukazanie ludzi, ukrytych za pikselami… za nadzieję i ciepło, które wciąż trwają gdzieś we wnętrzu,