Nie wiem, jak skomplikowanym procesom chemicznym podlegał mój organizm tej nocy, wiem jednak, że było ich nieskończenie wiele.

Długo nie sięgnę po kolejną książkę, bo chcę pamiętać wyraźnie to, co przeżywałam dziś.

I zacznę pić ciepłe mleko przed snem:-)

(e-mail:

Czasami traktowano „S@motność…” jak rodzaj podręcznika – i to wcale nie informatyki lub genetyki – zadając mi bardzo konkretne i zdumiewające pytania, takie jak na przykład to niżej:


Moja dziewczyna się wstydzi, więc wysłała mnie, żebym się Pana zapytał o ananasy. Pytam więc, ile puszek ananasów muszę zjeść, aby moja sperma choć odrobinę stała się słodsza?

Serdecznie pozdrawiam

Damian (e-mail:

Dla niektórych „S@motność…” jest niewiarygodna i nieprawdziwa jako opis nieprawdopodobnej historii:


Szanowny Panie Januszu

Nie wiem, po co tak naprawdę piszę do Pana. Pewnie jest takich listów wiele. Pewnie historie przez Pana opowiadane trafiają w serca, a właściwie chyba w duszę wielu kobiet w ten sam sposób – celnie prosto w miękki środek ich (moich) wszystkich naiwnych tęsknot i marzeń. Czytam Pana opowieści i jedno pytanie nie daje mi spokoju. Czy Pan naprawdę wierzy, że takie historie się zdarzają?? Takie jak w „S@motności w Sieci”? I wie Pan, śmieję się sama z siebie. Po pierwsze, że czytam tę książkę już któryś raz (ha! bo przecież to zupełnie zwykłe czytadło, ładne gładkie słowa, ładne gładkie historyjki kończące się zawsze w słonecznym odcieniu zielonej nadziei, takim, jakiego potrzebują kobiety) (przepraszam jeśli to Pana uraziło, nie mam takich intencji). Po drugie – śmieję się z tego, że ta opowieść zawsze budzi we mnie jakąś naiwną wiarę, wiarę małej dziewczynki, nastolatki, że piękna miłość jednak może istnieć, że może istnieć niezwykłe zauroczenie, przypadki, znaki, magia, że dwoje ludzi będących gdzieś daleko od siebie może się spotkać i… po prostu kochać, KOCHAĆ. I trudno mi pogodzić to, co wzbudza we mnie Pańska książka, z tym, w czym żyję na co dzień, z tym, że jestem w związku, w którym niby wszystko jest dobrze, niby wszystko jest ładnie, ale jednak ciągle czuję jakiś brak. Pańska opowieść właśnie dotkliwie budzi świadomość tego braku i wiarę, że może jednak gdzieś… ktoś…



18 из 102