
Rafał(e-mail: Najwyraźniej jest pan zakochanym w sobie, napuszonym człowiekiem. Pana książki są sztuczne oraz pozbawione prawdy o miłości i życiu. Wspomina pan Wojaczka, ale to chyba kompletne nieporozumienie. Mam nadzieję, że z czasem nauczy się pan pokory… Piotr (e-mail: Anonimowo) Dlaczego uśmierciłeś Natalię… nie wybaczę Ci tego! Pozdrawiam Jacek Makarewicz (e-mail: Ty głupi baranie, cóż ty piszesz za bzdety, mojej starej poprzewracało się od tego w głowie!!! (e-mail: Te ostatnie słowa bardzo przypominają mi incydent, jaki miał miejsce w sobotę 17 maja 2003 podczas Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie. W kolejce stojących z książką do podpisania przy stoisku wydawnictwa Prószyński i S-ka znajdował się około trzydziestoletni mężczyzna. Gdy nadeszła jego kolej, stanął naprzeciwko mnie i powiedział głośno, tak że większość stojących w pobliżu osób to słyszała: – Tak naprawdę to przyszedłem panu przyp…lić. Moja żona któregoś wieczoru zaczęta czytać pana książkę, a rano spakowała walizki i się wyprowadziła… Powiedziawszy to, podsunął mi swój egzemplarz „S@motności…” do podpisania. Widząc moją konsternację, dodał: – Teraz, po tych kilku miesiącach wiem, że mam panu dużo do zawdzięczenia. I odszedł bez słowa. Motyw rozstania, w jakimś sensie nawiązujący do „S@motności…”, pojawiał się także w e-mailach. Niektóre, tak jak ten, traktowały go jednak bardzo marginalnie i spokojnie: To świetnie napisana książka, lecz troszeczkę jakby antymęska. Dlaczego wszystkie kobiety przedstawione są w pozytywnym świetle, a mężczyźni (oprócz Jakuba oczywiście) opisani są negatywnie?