
Na pewno domyśla się Pan, że książka była Pana. Przeczytałam ją, zanim zaświtało, potem poszłam do jej pokoju i przez kilka godzin razem płakałyśmy.
Moja córka też spotkała takiego Jakuba, chociaż powiem Panu, że sądzę, że to tylko Basia dostrzegała w nim tyle piękna. Ja mam dużo lat i znałam wielu dobrych mężczyzn, ale w takich Jakubów to nie wierzę. „Chłop jest chłop, nawet jeśli umyty i czysto ubrany”, jak mawiała mojej śp. Mamusia.
Jakub Basi miał żonę i dzieci. Zabrał jej duszę, serce i ciało i wydaje mi się, że do tej pory oddał tylko ciało.
Dowiedziałam się o tym wszystkim, dopiero kiedy z nim zerwała. Właśnie wtedy tak strasznie zmizerniała, a krótko po tym odeszła też od męża. Powiedziała mi, że nie mogła żyć w kłamstwie i wstydzie tak ogromnym, że nawet mnie nic nie mogła powiedzieć. Odeszła od męża, bo była mu niewierna i kochała innego, od tamtego, bo on chciał ją tylko za kochankę, a ona tak żyć nie mogła.
Od tamtej pory minęło już trochę czasu. Wierzyłam, że czas zagoi jej rany, zdawało się, że przynajmniej już nie krwawią, a ta książka znów je rozerwała. Do dziś Basia nie może dojść do siebie. Spędza u mnie każdą sobotę i niedzielę, zawsze o tym rozmawiamy. Ona zawsze wspomina Pana i niech jej Pan wybaczy, że nazywa Pana kłamcą. Uważa, że zakończenie, jakie Pan wymyślił, to kłamstwo i podłość i że coś takiego nigdy się nie zdarza.
